dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Wpisy

  • wtorek, 11 grudnia 2018
    • Pamięć absurdalna

      Po pracy...... jeszcze tylko dotrzeć do domu...... W moim przypadku to nie jest takie proste, trzeba czekać. Deszcz siąpi niemiłosiernie, dworcowa poczekania odstrasza odorem. Od jesieni znalazł tam swój dom pewien pan, który w podartej reklamówce nosi wyimaginowanego przyjaciela Robcia. Ławka przy kaloryferze jest jego pokojem, kuchnią i niestety toaletą. 

      Żeby uniknąć niezręcznej sytuacji wyszłam na peron. Akurat podjechał pociąg z miasta A do miasta B. Wysiadło kilku pasażerów oraz trzech panów konduktorów. Powstało jakieś krzykliwe zamieszanie. Okazało się, że pewnej starszej pani nie otworzyły się drzwi na jej stacji. Konduktorzy potraktowali ją dość lekceważąco.

      Poczułam dreszczyk, bo sama zawsze obawiam się takiej sytuacji. Nim zdołałam złapać oddech była następna awantura. Jeden z pasażerów podczas wysiadania wpadł pod pociąg. Jak to uczynił nie wiem, ale potłukł się biedaczyna okrutnie. Okazało się, że pan jest nie tylko ranny, ale też pijany. Wezwano karetkę. 

      Konduktor poprosił pana o dokumenty i zapytał o adres. Pasażer był uprzejmy jedynie podać nazwę miasta. Konduktor dopytywal o ulicę.

      - Zasadniczo to ja mieszkam na ulicy Hanki Sawickiej 34....tylko, że zmienili dwa lata temu....nie zdążyłem sobie utrwalić....

      - Nie pamięta pan na jakiej ulicy pan mieszka ??? - dopytywał zirytowany konduktor.

      - To też jakaś kobieta .....taka stara.....siwa.....może nawet już nie żyje.....

      I zasnął.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Pamięć absurdalna”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 grudnia 2018 20:14
  • niedziela, 25 listopada 2018
  • niedziela, 28 października 2018
    • Ogon wieprzowy

      Mam zaprzyjaźnioną panią ekspedientkę w mięsnym. Zawsze wymieniam u niej pieniądze składkowe i inne. Współpraca układa nam się znakomicie. Kobietka jest komunikatywna, dowcipna, ma  oryginalne poczucie humoru, a jej komentarze powinni drukować.

      Ostatnio zaniosłam jej sakiewkę i grzecznie czekałam, aż klienci zostaną obsłużeni. Trzy panie ekspedientki pracowały jak mróweczki. Ostatnim klientem zaprzyjaźnionej ekspedientki był mężczyzna w wieku emerytalnym. Miał dość szeroką listę zakupów, którą zakończył pytaniem o ogon. Niestety został już tylko jeden, a brak wyboru bardzo pana zaniepokoił. Grymasił, że jakiś mały, że kolor nieświeży. Moja ulubiona pani ekspedientka była już u kresu wyczerpania. Pomyślałam, że to skutek pracowitego dnia. Nic z tego. Po wyjściu klienta ....z ogonem.....pani ekspedientka odbierając ode mnie z ekscytacją mieszek wyznała mi:

      - Zdenerwowałam się....nie cierpię jak faceci kupują ogony.....nie wiem dlaczego, ale to mnie tak wkurza, że nie mogę nad tym zapanować

      - Tak tylko mówisz- odezwała się wtedy inna pani z zaplecza - jakby jakiś trzydziestolatek kupował, to byś inaczej skakała.

      - Trzydziestolatki nie kupują ogonów, ogony się zaczynają po sześćdziesiątce moja kochana...

      Ciekawe co na to powiedziałby jakiś psychoanalityk ?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 października 2018 19:39
  • niedziela, 21 października 2018
    • Śrubowanie

      Parę dni temu miałam szczerą przyjemność otoczyć opieką kilku siedmioletnich młodzieńców. Dzień był dla nich uroczysty, oni sami bardzo eleganccy i przejęci.

      - Jak wy dziś odświętnie wyglądacie - zagadnęłam. Moją myśl podjął natychmiast Oskarek z bordową muchą.

      - Nooooo, bo dziś mamy śrubowanie....

      - Ślubowanie jak ślub gupku - natychmiast poprawił  go wielce wyniosły Marceli.

      - Moja mam też miała ślub - zauważył z powagą przemiły inny chłopczyk.

      - Każda mama miała ślub - skwitował wielce wyniosły. Nie czekałam na dalszy rozwój dyskusji i dla bezpieczeństwa zmieniłam temat.

      -A czy lubicie chodzić do szkoły ?

      - Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak !!!!! - wrzasnęli niemal równocześnie malcy, a ja natychmiast pomyślałam, że stan ten euforyczny szybko się skończy. Poczułam pociągnięcie za rękaw. Odwróciłam głową. Swoją obecność  zaakcentował pulchny chłopczyk w granatowym sweterku w szpic. Najpierw zauważyłam, że jego papierowy biret składa się już z dwóch części, a potem usłyszałam:

      - A ja nie lubię chodzić do szkoły...

      - Dlaczego ?- zapytałam przerażona tym biretem w dwóch częściach.

      - ....bo obiady są kwaśne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Śrubowanie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 października 2018 17:41
  • niedziela, 14 października 2018
    • Nauczyciel czyli chłopiec do bicia

      To miał być zupełnie inny wpis, z dużą porcją humoru i odrobiną refleksji. Z okazji mojego święta chciałam opowiedzieć o moich uczniach. Przecież to tylko dzięki nim da się znieść te absurdy. Niestety.....

      Obudziłam się, uśmiechnęłam do nowego dnia i całkiem niepotrzebnie włączyłam radio. A tam pan redaktor w ramach stałego żartowania porannego poinformował, że śląski kurator oświaty z okazji zbliżającego się święta  zaleca nauczycielom przyjęcie jedynie kwiatka, a jeśli to będą czekoladki to należy się nimi podzielić z uczniami.  Żeby sprawę uwiarygodnić wyszukałam wypowiedź pana kuratora i pozwalam sobie zacytować:

      - Uświęconą tradycją i formą wyrażania wdzięczności są ciepłe słowo i kwiaty, to w zupełności wystarczy - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl kurator Roman Kowalczyk. Dodaje też, że pedagodzy nie powinni przyjmować żądnych materialnych prezentów. - To jest niedopuszczalne - mówi kurator. - Jeśli zamiast kwiatów nauczyciele dostaną słodkości, też nie powinni zabierać ich do domu. Najlepiej jak podzielą się nimi z uczniami - dodaje Roman Kowalczyk.

      Dlaczego mnie to tak zdenerwowało ? Ano dlatego, że mnie to poniża, że sugeruje społeczeństwu skłonność nauczycieli  do korupcji, ale najbardziej dlatego, ze polska edukacja ma ogrom problemów, polski nauczyciel jest z wielu powodów na skraju załamania nerwowego, a pan kurator w przededniu święta robi z niego łapówkarza. W tym kraju jest tyle, delikatnie mówiąc, nieprawidłowości, a czekoladki kolą w oczy ??? Bez wskazówek pana kuratora nauczyciele częstują ewentualnymi  słodkościami uczniów. Szkoda, że pan kurator w związku z tym nie stworzył odpowiedniego regulaminu, żeby nikt nie miał wątpliwości. No bo co zrobić jeśli czekoladek jest 16 a uczniów 20 ? A jeśli czekoladki są z alkoholem ? A jeśli w klasie jest Świadek Jehowy  albo cukrzyk ?

      Dlaczego panowie kuratorzy, skoro tak są drobiazgowi, nie zabraniają nauczycielom przynosić do szkoły, papieru, farb, obrusów, firan, żelazek, filmów .......wszystkiego ??? Dlaczego od dziesięcioleci nie potrafią rozwiązać palących problemów, a jedynie uczestniczą w gmatwaniu wszystkiego ??? Dlaczego nawet oni niszczą śladowe resztki nauczycielskiego autorytetu ??? Święto to nie jest moment na połajanki, to brak taktu i kultury.

      Co oni z nas robią ? Od lat afery, nagrody, premie, a ptasie mleczko za 9, 90 zeta wymaga napomnienia kuratora?  Nie ogarniam. Nie ogarniam......To święto nie ma sensu. 

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Nauczyciel czyli chłopiec do bicia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 października 2018 11:42

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny