dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Wpisy

  • sobota, 17 lutego 2018
    • Tiulowy dramat

      Kilka  dni temu zadzwoniła do mnie bliska koleżanka. Po słownej grze wstępnej ( pogoda, grypa, kalorie ) przeszła do sedna. Głos jej natychmiast się załamał, a mnie zabiło serce, gdyż obawiałam się hiobowych wieści.

      - Pokłóciłam się z moim starym - wyznała już chlipiąc.

      Jakkolwiek okrutnie to zabrzmi, odetchnęłam z ulgą, gdyż kłótnia w praktyce małżeńskiej jest elementem stałym raczej. Poszłam z nutę empatyczną:

      - A co się stało ?

      - No bo Jarek chował do szafy marynarkę......chlip siorb.......i wiesz jaki on jest.....chlip siorb.....i zrzucił z wieszaka taką moją nową sukienkę.....i jak zasuwał drzwi to ona wkręciła się tam na dole..... i się cały dół zaciągnął......buuuuu...

      Uczciłam minutą ciszy utraconą bezpowrotnie srebrną sukienkę, albowiem każdej sukienki żal, Jako kobieta praktykująca umiałam sobie wyobrazić ten ból.

      -.....wkurzyłam się na niego i mu powiedziałam, żeby oddał mi kasę.....

      - Rozumiem.... - usiłowałam, podtrzymać formę dialogu, jednak bardziej zajmowała mnie myśl co ja uczyniłabym memu ewentualnemu mężczyźnie w takiej sytuacji. Może wrzucenie kolekcji komiksów do niszczarki.....francuskie śniadanie przez miesiąc......wędzona makrela bez opakowania w torbie na laptopa......

      - .....i się wtedy wygadałam ile kosztowała, a on się wkurzył jak idiota.....bo wiesz....ja mu nie mówię ile co kosztuje...

      Usiadłam z wrażenia. Kobieta w takich sprawach powinna być nieugięta jak łączniczka z AK. Straszny błąd strategiczny.

      - ....wiesz jak on się na mnie darł ? Przecież ja też pracuję.....w tym roku miałam trzy studniówki, to na jedną już miałam....tak się wydzierać o 420 złotych ? On jest nienormalny...

      Znowu usiadłam.

      - No pomyśl, jakby mi kupował kwiaty na wszystkie okazje  jak inni faceci ,to w rok by wydał .....sknerus jeden....

      - W sumie taaaak.... - przyznałam szczerze, podziwiając jednocześnie jasność umysłu koleżanki w chwili tak emocjonującej. Lotem błyskawicy przeprowadziłam proste obliczenia : ładny bukiecik licząc po 60 zł mnożąc przez imieniny, urodziny, rocznicę ślubu, walentynki, Dzień Kobiet, a nawet rocznicę pierwszej randki ....Tak, trafione w punkt !!! 

      - ....a do tego sobie polazł i już dwie godziny go nie ma, a ja się martwię..

      - Wiesz, pewnie potrzebował ochłonąć, przemyśli, na spokojnie pogadacie.....

      - ....ale to ja mu kazałam wyjść.....buuuuuu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Tiulowy dramat”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      sobota, 17 lutego 2018 11:30
  • wtorek, 13 lutego 2018
  • niedziela, 11 lutego 2018
    • Jak Krzysiek Grej zawrócił kobietom w głowie ?

      Obejrzałam film, który sobie zakupiłam po taniości i ciekawości, potem w ramach wymiany obejrzałam jego pierwszą część i już mam jako takie wyobrażenie o Grey'u. Mam też wciąż w pamięci szał czytelniczy, zapisy w bibliotekach na listę oczekujących oraz to, że trylogia grejowa była onego czasu idealnym prezentem na dwudziestkę, trzydziestkę, czterdziestkę........

      Osobiście przeczytałam kilka stron części pierwszej i nie mogłam dalej.....może tłumaczenie fatalne. Jednak filmy obejrzałam i już wszystko wiem, sprawa jest banalna i prosta. Takie książki kobiety czytają od stuleci. To tak naprawdę typowy romans oparty na prostej i przewidywalnej fabule. W XIX wieku Krzysiek Grej byłby hrabią o mrocznej osobowości, który obdarzył przedziwnym uczuciem ubogą i zapewne osieroconą przed laty arystokratkę.  Choć byłby łajdakiem, pod jej wpływem zacząłby się zmieniać, stawałby się lepszy......Ta......my kobiety nieustannie wierzymy, że uczucie, oddanie połączone z czułością przerobi tygrysa na jarosza. Takie rzeczy dobrze się czyta, bo pozwalają zapomnieć o prawdzie. Marzymy o facetach, którzy będą pozornie nieustępliwi, twardzi, muskularni, ale w głębi duszy łagodni i cierpliwi. No i jeszcze będą mówili te frazesy, z których się śmiejemy, ale bardzo chcemy je słyszeć ..

      Jesteś dla mnie najważniejsza....

      Życie bez ciebie nie ma sensu.......

      Pozostaje kwestia erotyczno-seksualna. Niewątpliwie to był wabik czytelniczy. Kobiety zawsze kochały pieprzne historyjki bez względu na stan cywilny, religijny czy moralny.  Na myśl przychodzi mi  do głowy książka Pikantne historie dla pendżabskich wdów.

      Seria książek o Grey'u ma sporo takich fragmentów. Rozmowy prowadzone nierzadko w pokoju nauczycielskim tak postawioną tezę jedynie potwierdzają . Oficjalnie poważne, rozważne i co najwyżej romantyczne mają ogromną fantazję i całą paletę skrywanych potrzeb.

      Z obu filmów zapamiętałam trytytki i pośladki głównego bohatera. I to wystarczy.......

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Jak Krzysiek Grej zawrócił kobietom w głowie ?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 lutego 2018 20:45
  • czwartek, 01 lutego 2018
    • Pruderia z koloratką

      Śmieszna sytuacja. Wczoraj w jednym z marketów zauważyłam wyprzedaż płyt DVD. Ceny przystępne..... czytaj 5 zeta i troszkę. Zaczęłam przeglądać, sporo filmów, ale większość już widziałam. Gdzieś z dna wydobyłam Ciemniejszą stronę Greya. Pamiętam czasy, kiedy dziewczęta i panie zapisywały się w bibliotece na listę kolejkową i czytały z wypiekami na twarzy o tymże Greyu. Osobiście lubiłam się nabijać z tej dziwnej gorączki czytelniczej, ale pomyślałam sobie.....Po prostu chciałam obejrzeć......Poznać wroga.No dobra... byłam ciekawa.....

      Oprócz płyty wybrałam kilka marchewek, 3 gruszki i już. Ustawiłam się w kolejce do kasy,   natychmiast odfrunęłam myślami do spraw różnych. Z podróży zawrócił mnie znajomy głos:

      - Dobry wieczór....

      Obejrzałam się i zobaczyłam kolegę księdza. Uśmiechnęłam się  i już miałam coś tam zagaić, kiedy do mojej świadomości dotarło, że dzierżę w mych dłoniach rzecz nie całkiem przyzwoitą. I zachowałam się bardzo pruderyjnie, chciałam odwrócić płytę drugą stroną, ale gruszki stanowiły dużą przeszkodę, więc zaniechałam. Kolega ksiądz jednak nie odpuścił. Wyrwał pudełko i zawył jak młody jeleń :

      - Uuuuu....to taki film sobie wybraliśmy.

       To uuuu zaciekawiło połowę kolejki. Dodam jeszcze, że na kasie  siedziała matka mojego ucznia, Podczas pobierania opłaty dwa razy wykonała wędrówkę za pomocą gałek ocznych po następujących punktach:

      ksiądz - płyta - ja - płyta - ksiądz - paragon.

      Amen.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Pruderia z koloratką ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 lutego 2018 22:55
  • poniedziałek, 29 stycznia 2018
    • O alpinistach, himalaistach i innych miłośnikach sportów ekstremalnych.

      Sporo irytuję się  tej zimy, ale co zrobić. Na sportach ekstremalnych nie znam się wcale. Jestem tchórzem, wielu rzeczy się boję. Nawet ruchome schody trochę mnie przerażają......

      Tym bardziej  patrzę z podziwem na ludzi, którzy pokonują ogromne przeszkody, własne lęki, podejmują wyzwania. Dokonują rzeczy nieprawdopodobnych......

      Jest tylko jedno ale.....To cena jaką przychodzi nierzadko zapłacić za takie pasje. I tu mam dysonans moralny. Każdy ma prawo dysponować swoim życiem według własnej woli. Jednak trzeba pamiętać, że nie należymy tylko do siebie. Są rodzice, bracia, siostry, którzy kochają i potrzebują nas. A jeśli pojawiają się kolejne bliskie osoby, życiowi partnerzy.....i dzieci to ja już głośno krzyczę: tak nie można !!!

      Dorosły człowiek musi być odpowiedzialny. Jeżeli powołuję do życia dzieci to one powinny być przynajmniej w tych pierwszych latach najważniejsze. Jeżeli ktoś wybiera "szaleństwo" mając dzieci, musi być niezłym egoistą. Tego nie robi się dzieciom. Uważam, że to nie jest w porządku. Cykliczne narażanie bliskich na taki stres to okrucieństwo pierwszego stopnia.

      Oczywiście można  potem dzieciom wcisnąć mitologiczną teorię o wiekopomnych czynach ojca  tudzież matki, ale to nigdy nie wynagrodzi samotnych urodzin, braku rozmów, bliskości. Z czasem musi się także pojawić myśl, że było się mniej kochanym niż wielka góra, wieczna zmarzlina czy głęboka woda.

      Gdybym miała podać powody dla których warto ryzykować życie, te powody nie znalazłyby się wcale.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „O alpinistach, himalaistach i innych miłośnikach sportów ekstremalnych.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      asprocolia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 stycznia 2018 18:32

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny