Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Ogon wieprzowy

asprocolia

Mam zaprzyjaźnioną panią ekspedientkę w mięsnym. Zawsze wymieniam u niej pieniądze składkowe i inne. Współpraca układa nam się znakomicie. Kobietka jest komunikatywna, dowcipna, ma  oryginalne poczucie humoru, a jej komentarze powinni drukować.

Ostatnio zaniosłam jej sakiewkę i grzecznie czekałam, aż klienci zostaną obsłużeni. Trzy panie ekspedientki pracowały jak mróweczki. Ostatnim klientem zaprzyjaźnionej ekspedientki był mężczyzna w wieku emerytalnym. Miał dość szeroką listę zakupów, którą zakończył pytaniem o ogon. Niestety został już tylko jeden, a brak wyboru bardzo pana zaniepokoił. Grymasił, że jakiś mały, że kolor nieświeży. Moja ulubiona pani ekspedientka była już u kresu wyczerpania. Pomyślałam, że to skutek pracowitego dnia. Nic z tego. Po wyjściu klienta ....z ogonem.....pani ekspedientka odbierając ode mnie z ekscytacją mieszek wyznała mi:

- Zdenerwowałam się....nie cierpię jak faceci kupują ogony.....nie wiem dlaczego, ale to mnie tak wkurza, że nie mogę nad tym zapanować

- Tak tylko mówisz- odezwała się wtedy inna pani z zaplecza - jakby jakiś trzydziestolatek kupował, to byś inaczej skakała.

- Trzydziestolatki nie kupują ogonów, ogony się zaczynają po sześćdziesiątce moja kochana...

Ciekawe co na to powiedziałby jakiś psychoanalityk ?

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci