Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Miauczyńska

asprocolia

Mój weekend świra. Trzeci raz w tym roku kalendarzowym mam anginę. Jutro są moje urodziny, miała być impreza, jest łóżko i Śmieszne miłości Kundery. Wiem....to fajny zestaw, dla wielu byłby atrakcyjny, gdyby odjąć skoki temperatury, konieczność samoobsługi i tak zwaną rzeczywistość.

Opisywałam już kiedyś moją lampę łazienkową z cudownymi halogenikami, przez które omal nie straciłam oka. Znowu przepaliły się dwa halogeny jednocześnie. Kolega, który onego czasu lampę mi naprawił, najpierw obiecał, że naprawi, ale potem przysłał wiadomość jakoby dopadła go grypa jelitowa, Wierzę w nią jak w objawienie świętego Józefa z dłutem na szybie pewnego geesu wieki temu. Mówi się trudno. Chora, przepocona, musiałam zażyć kąpieli.....I zażyłam, przy świecach ....jak jakaś Kleopatra. I nieważne, że wykąpałam się w płynie do higieny intymnej, któren to zawiera żywe kultury. Potem znów przyszedł czas na sen, a tu nad głową tarabani niemiłosiernie jakiś dzieciak, drze się jak obdzierany ze skóry, wtóruje mu tatuś.....Ku*** przestań się drzeć. Mam ochotę wesprzeć ojca. Zerkam na zegarek....jest 23.....w końcu dziecko zaczyna płakać.....jest 24 ......przestaje......zasypiam......

- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee.................nie chcę taaaaaak żyć, nieeeeeee- budzi mnie męski krzyk na klatce, serce wali jak młot. 

- Mam wszystkiego dość, doooooooooooooooooooooooooooooooooooooość, mieszkam pod 32 i maaaaaaaaaam wszystkiego doooooooooooooooooooooooooooooooooooość- facet nie przestaje.

I wtedy budzi się we mnie Miauczyńska, ubieram skarpety, szlafrok i postanawiam zabić tego faceta, słowem, wzrokiem, a może nożyczkami, które leżą na szafce w przedpokoju ( nigdy nie zostawiajcie ostrych narzędzi w przedpokoju ). Zerkam przez wizjer i widzę, że na schodach siedzi facet, po chwili słyszę jego szloch.....

Rano budzę się zmęczona, okrutnie zmęczona, a tu życie przypomina o tym, że trzeba jakieś zakupy zrobić, jakąś przyjemność sobie, żeby te urodziny w łóżku były znośne. Wychodzę, natychmiast zauważam jak piesek jednej pani załatwia się pod moim balkonem. Moja twarz musiała coś wyrazić, pani wyraźnie zmieszana patrzy na mnie, a ja się zatrzymuję..... Pani wyciąga jakąś reklamówkę i sprząta. Moja twarz brzmi złowrogo. Zakupy się nie udają, zalewam się potem, siły na stanie w weekendowych kolejkach brak.

Wracam do domku, chowam do lodówki to co udało się kupić i odkrywam, że........ryby kupione wczoraj, zamiast do zamrażarki włożyłam do lodówki....drobiazg....kilo miruny w postaci filetu pływa radośnie. 

Mycie lodówki, a potem smażenie rybek. Ułożyłam je na kształt torcika.....tort rybny to jest hit...potrzebny jest mi jedynie granat zamiast świeczki i będzie gites.

Buziaki dla Was Chłopaki

asprocolia

Mężczyznom w dniu ich święta życzę pogody ducha, poczucia humoru i wiary.....wiary w to, że bycie mężczyzną ma prawdziwy i niepodważalny sens. Dbajcie o siebie.

A poniżej piosenka o tym, że my potrzebujemy tylko jednego powodu, by..... :)

Dziewczyny wszystkich krajów

asprocolia

trzymajcie się. Bądźcie szczęśliwe, patrzcie z dystansem na siebie i innych, pamiętajcie, że śmiech działa lepiej niż kwas hialuronowy. Nie przejmujcie się facetami, oni wolą wyginąć niż się zmienić. Los planety w naszych rękach. Miłego świętowania.

Teatrzyk Biała Mysz przedstawia sztukę egzystencjalną pt. "Stworzenie kobiety"

asprocolia

Miejsce zdarzeń: Raj, zieleń, słodycz, woń delikatna, szum traw i anielskie pienia, wietrzyk łagodny acz chłodzący.

Czas zdarzeń: nie było go wtedy

Osoby:

Bóg: miły, nobliwy, sędziwy, twarz łagodna, włosy białe, spojrzenie bystre.

Archanioł z Departamentu Stworzeń: wiek średni, za pasem liniały, miarki, lupy, włosy jasne, oczy ciemne, usta wyrażające niezadowolenie.

Adam: dobrze zbudowany, opalony, młody, gniewny.

Wąż: długi, cętkowany, kręty i złośliwy, pomiot szatański

Bóg akurat przechadza się koło sadu, pod jedną z jabłoni siedzi Adam i zdaje się drzemać...

Bóg: I jakże się miewasz mój pierwszy człowieku Adamie , jesteś z siebie zadowolony, wszystko działa ?

Adam( od niechcenia): Może być......

Bóg( z troską ) : Ale jakiś taki markotny jesteś ....

Adam: No bo sobie tak pomyślałem, że jak za jakieś 4000 lat będę sięgał po pilota, to te ostatnie żebra będą mi przeszkadzać....

Bóg: Czyli wolałbyś ich nie mieć ?

Adam: Dokładnie, są całkiem zbędne, mam ich i tak dużo.

Bóg(strapiony): No dooobrze, wprowadzimy zmiany....

Jeszcze tego dnia Archanioł z Departamentu Stworzeń nawiedził Adama,  poirytowany usunął zbędne żebra. Jedno podczas zabiegu uległo złamaniu, ale drugie było w idealnym stanie. Po powrocie zaczął biadolić Bogu:

-Taka piękna kość, szkoda wyrzucić..

Bóg: Ależ mój drogi, zaczyna się weekend, cały tydzień stwarzałem, mamy już wszystko...

Archanioł ( dalej z energią): Adamowi przydałoby się towarzystwo, jak wymyślą telewizory to wcale nie będzie się ruszał...gdyby mu tak stworzyć drugiego człowieka, który by do niego pasował, ale był całkiem inny ???

Bóg( zniechęcony: No co też Archanioł wymyśla ? Inny ? Mogę pokombinować, niech aniołkowie przyniosą glinę życia....

Jak powiedział tak uczynił, znużony wokół żebra Adama lepił jakiś kształt, ostatecznie  wyszła mu istota, która miała to czego nie miał Adam i nie miała tego co miał Adam, a jednak była podobna. Resztę gliny podzielił na dwie kulki i bez większego zastanowienia dokleił między brodą a pępkiem. Popatrzył i pomyślał:

- Te stworzenia i tak będą sobie wszystko poprawiać, nie ma sensu więcej się trudzić. To jest kobieta....

A potem aniołkowie wyposażyli stworzenie wewnętrznie, dodano to czego było dużo na stanie....łzy, emocje, niestandardowe zachowania, czułość, cierpliwość...

Kiedy stworzenie stanęło przed Adamem ożywił się jedynie wąż wiszący leniwie na jabłoni:

- Sssssssłodka istotka, będzie zamęt, będzie rewolucja, ssstrasznie się cieszę.

Istotka ośmielona przez węża odezwała się naprawdę słodko:

- Cześć Adaś, zostałam stworzona, żeby ci było milej w tym raju...

- No czeeeść, ale mi już jest miło, idź w inne miejsce..

- Nie podobam Ci się ?

- Nie- odrzekł Adam z przekonaniem -  miejscami jesteś gruba, masz dużo włosów i oczy jakieś takie duże.....

Nie skończył nawet, a stworzenie zaczęło tak szlochać, że zbiegli się wszyscy aniołkowie, Archaniołowie, a i najwyższy przerwał weekend... W raju nikt przecież nie płakał. Wszyscy uspokajali płaczącą, mówili, że jest ładna, a Adam jest głupi, ale nic nie pomagało...

Bóg skarcił Adama za brak delikatności, ale ten zdawał się niczego nie rozumieć

- Powiedziałem tylko co myślę, przecież Bóg też widzi, że ona miejscami jest gruba..

Bóg zrozumiał, że nikt Adamowi nie wytłumaczył, że ta istota jest kobietą i z nią to trzeba inaczej.

Archanioł usiłował załagodzić sytuację:

- Zobacz jaka ona jest mięciutka, pachnąca, jaka.....inna niż ty...

Wtórował mu wąż:

- I czeka Cię sssssss......

Kobieta uspokoiła się i szeroko uśmiechnęła, a Adam, by sprawdzić prawdomówność Archanioła przygarnął ją do siebie....Znów raj stał się rajem......na krótko.

Kurtyna !!!

.....bo dziewczyny to mają więcej wydarzeń

asprocolia

W klasie szóstej.....koniec lekcji, trzy dziewczynki oddają mi pracę domową, która jest dopiero na jutro. Uczniowie mieli na kartce narysować oś życia i umieścić na niej najważniejsze wydarzenia, zrobić rysunek, wkleić zdjęcia. Bardzo lubię takie prace domowe...

Jedna z dziewczynek chwali się swoim dziełem, wśród wydarzeń pierwsza kupa zrobiona do nocniczka, śmiejemy się serdecznie. Już mam wychodzić z klasy, kiedy do biurka zmierza delegacja chłopców, miny mają dość poważne i zatroskane. Po wymownym chrząknięciu głos zabiera Kubuś:

- Psze paniii, a może my byśmy zamiast tej osi napisali list oficjalny ?

-......do Roberta Lewandowskiego - dopowiada rozpromieniony Bartuś.

Czuje spisek określonych kół, więc pytam:

- A dlaczego nie chcecie narysować osi życia, przecież to takie fajne???

Kubuś łapie powietrze:

- .....ale psze pani to jest fajne dla dziewczyn, bo one mają więcej wydarzeń?

- Jak to więcej ? - pytam szczerze zdziwiona.

Na czoło delegacji wysuwa się Bartuś:

- No wie pani ....przekłucie uszu, pierwsza miesiączka, a my co ?

- Polucje dopiero są w gimnazjum, pani na wudeżecie nam mówiła.... - z wyrzutem zauważa Kuba.

Czuję, że jestem nie tylko ugotowana, ale też rozgotowana.

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci