Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Dialog bulionowy

asprocolia

Ona i on sobie rozmawiają.

On: Rosół sobie gotuję.

Ona: Zabiłeś kurę ? Ty morderco !!!!

On: Nieee, ja tylko kupiłem zwłoki..

Ona: Ufff, czyli tradycyjnie.....nekrofila..

On: Raczej nekrofagia, emocjonalnie  nie czuję się związany ....

Ona: Nie kochasz rosołu ?

On: Traktuję go jedynie  konsumpcyjnie .

Ona: Typowo męski punkt widzenia, wykorzystać, wyssać co najlepsze, a resztę wyrzucić ....

On: Taaaa......w samo sedno.

Co onemu kupić na walentynki ?

asprocolia

Coraz bliżej owo słodkie święto, które wiele osób irytuje, a dla reszty pozostaje przyjemnym przerywnikiem miedzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą.

Wczoraj w ramach relaksu przeglądałam propozycje walentynkowych upominków. Z lubością oglądałam cudeńka, które mogłabym podarować hipotetycznemu onemu, którego ja, a on mnie...

To było bardzo przyjemne zajęcie  i naprawdę zabawne. Czego to ludzie nie wymyślą ? A wszystko rzekomo przydatne, niewiarygodnie drogie i takie ......słodkie.

Jednak niektóre prezenty zaciekawiły mnie szczególnie. Te krawaty do kupienia na allegro są jednak z podtekstem, niby karmią męskie ego, ale przede wszystkim przypominają o miejscu w szeregu ;))krawaty

Kolejny prezent zaliczyłabym go gatunku mało prawdopodobnych. Naprawdę nie wyobrażam sobie faceta, który chciałby posiadać w swojej kolekcji takie puzdereczko na prezerwatywę, to okrutnie metroseksualne ;))

pudełko

A ostatni upominek to dla mnie ( singielki po przejściach ) bomba . Oj miałbym komu podarować taką figurkę.....miałabym. Nie chcę się przechwalać, ale gdybym była lepiej ustosunkowana finansowo zamówiłabym dwie, a gdybym do tego wygrała w zdrapki to nawet cztery ;)) 

Z najnowszej kolekcji A di alessi.......Pinokio.

pinokio

Bo czas wolny mija szybko...

asprocolia

Co za okrutny paradoks....W miniony piątek miałam 6 godzin, które nie chciały minąć. Nie pomogły warsztaty z panem specjalizującym się w muzyce etnicznej. Tak strasznie chciałam mieć ferie, a one nie chciały przyjść. Dłużyło mi się, irytowało mnie wszystko, aż wreszcie bomba poszła w górę....

A dziś obudziłam się o 9.47,  przetarłam oczy ze zdumienia i uświadomiłam sobie, że już środa.....Tak sobie ten czas mijał, mijał i już środa ? Zrobiło mi się smutno. Co zrobić, żeby czas wolny mijał wolniej ?

Nieee, no ja oczywiście mam większe problemy, ale tak mnie jakoś naszło z tym czasem....

czas

A pieniędzy byś nie miał.....

asprocolia

byłbyś nikim ? No może nie aż tak. Jednak posiadanie pieniędzy w naszych czasach jest prawie tak niezbędne do życia jak woda. Człowiek bardzo krótko obywał się bez nich, a altruistą nie był chyba wcale. A to się wymieniał, a to grabił, a to uprawiał lichwę tudzież bywał jej ofiarą.

Pieniądze nie powinny być celem, a jedynie środkiem. Jednak samochód bez paliwa jest jedynie kupą żelastwa, zaś człowiek bez pieniędzy ofiarą losu. Trudno normalnie i godnie bez nich żyć.

Mój stosunek do kasy jest umiarkowanie entuzjastyczny. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, w czasach studenckim klepałam biedę i było to szalenie fajne, gdyż klepało się ją zbiorowo. Potem szybko popadłam w kredyt w walucie obcej. Jeżeli chodziło o kasę, przez lata myślałam jedynie o tym, żeby wystarczyło na ratę i inne opłaty, a potem to już różnie....Czasem jakiś głupi zakup, czasem inne szaleństwo.......Skądś spadło, gdzieś się rozeszło. Niestety, typowy objaw niedojrzałości ekonomicznej. Dzieci PRL-u podobno tak mają.

Mój ukochany aktor Woody Allen przekornie zauważył, że posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, za to Remarque doszedł do słusznego wniosku, że to co można kupić za pieniądze jest tanie. Oboje mają rację. A już największą miała pani Marilyn Monroe mówiąc, że nie pieniądze, a dopiero zakupy dają szczęście.

Skąd u mnie takie przemyślenia w pierwszy dzień ferii ? To refleksja po krótkiej rozmowie z pewnym młodzieńcem lat 23, który poinformował mnie, że jego aktualne oszczędności póki co pozwolą mu na zakup 10 m kwadratowych powierzchni mieszkaniowej.... w Warszawie lub średniej klasy samochód. Jest osobą o niezwykłej żyłce do pomnażania pieniędzy. Oprócz tego facet dużo pracuje, zbiera butelki, jeździ rowerem, pożycza na niewielki procent, obraca kasą lepiej niż ja kotletem na patelni...

I dziś zakończył rozmowę ze mną  taką oto sentencją: pieniądze są jak papier toaletowy, używa się ich tylko wtedy, kiedy to konieczne....

Cóż, patrzę w kalendarz z żalem, że pierwszego jest pojutrze.... nie dlatego, że tęsknię za lutym, a dlatego, że wtedy moje gołe niczym św. Teresa na chrzcie konto zostanie zasilone i wciąż nie rozumiem jak on to robi.....

kasa

 

 

 

Jak zrobić z kobiety frustratkę?

asprocolia

Kategoria: literatura faktu.

Ona i on znają się już długo.

Ona za pomocą bliżej nieokreślonej liczby esemesów namawia na spotkanie i rozmowę o ważnych sprawach.

On ( w końcu) :

To może w piątek przed południem.

Ona :

OK

On ( w piątek rano):

Mam pilny wyjazd do innego miasta, spotkajmy się po południu, co ?

Ona: OK

On (w ten sam piątek po południu) :

Nie dam rady przyjechać dzisiaj, spotkanie się przedłużyło. Zajrzę w poniedziałek wieczorem.

Ona (gryząc kabel od ładowarki):

OK

Ona ( w poniedziałek późnym wieczorem):

?

On ( niemal natychmiast ): 

Jutro wieczorem, dziś piję alkohol.

Ona ( jutro dość późnym wieczorem):

O której się widzimy ?

On( za jakiś czas ):

Może za godzinę, mam teraz spotkanie z klientem.

Ona ( szykując się do omdlenia w dowolnym miejscu ):

OK

Ostatecznie on przybywa, niestety ma bardzo mało czasu, umawia się na piątek, zostawia na jej  ustach czułego całusa i wychodzi. W piątek ona staje na głowie, by na czas dotrzeć do domu. Na przeszkodzie stoi jakieś dziwne szkolenie, które z przyczyn technicznych bardzo się przedłuża. Ona jest jednak oddana sprawie (jemu), nie może się spóźnić, postanawia opuścić salę konferencyjną cichaczem, przedziera się między krzesłami, na przeszkodzie staje wieszak z płaszczami. Jej budrysówka jest przytłoczona ogromem innych okryć wierzchnich, nerwowo je przewiesza, z trudem dociera do celu. Już jest blisko drzwi, nieoczekiwanie wieszak płaszczowy przeciążony jednostronnie przechyla się i upada na nią, a ona uderza twarzą w drzwi...

Taaaa....taki przerywnik przydał się wszystkim uczestnikom szkolenia, cała sala pokładała się ze śmiechu, ktoś tam wreszcie pomógł, ona wyszła. Ruszyła do domu, poczuła gorącą ciecz w nosie, to była krew, sięgnęła do torebki po chusteczkę, zobaczyła SMSa od niego.

On:

Wiem, że będziesz zła, ale nie przyjadę dzisiaj, jestem na szkoleniu w Olsztynie, wrócę bardzo późno, przepraszam.

Jakoś dotarła do domu, zatamowała krwotok, zapłakała, zwinęła się w kłębek i zasnęła, obudziła się wściekła, za pomocą bliżej nieokreślonej liczby esemesów opisała swój stan psychiczny. Tuż po 22.00 on odezwał się też esemesowo:

On :

Napisałem i przeprosiłem ciebie, co więcej mogę zrobić.

Draniu - pomyślała- ja Ci tego nie daruję !!!!

 

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci