opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia
Trwa przerwa obiadowa, na korytarzu spotykam zerówiaki. Dwóch chłopców całuje się namiętnie, reszta grupy patrzy łapczywie. Całowanie przypomina nurkowanie. Malcy łapią powietrze, po czym następuje przyssanie ust aż do utraty tchu.
- A cóż to ? - pytam zaskoczona.
Chłopcy nie przerywają czynności, choć jeden już traci oddech. Przed grupę wsuwa się rezolutna dziewczynka';
- Oni się bawią w mąż - oświadcza z przejęciem.
- Aaaaa, w małżeństwo tak ? - pytam wietrząc kłopoty
- Nieeee, w mąż.....bo tak mąż całuje żonę - tłumaczy mi cierpliwie. W tym czasie całuśni robią przerwę, a jeden doobjaśnia:
- Mój tata jak całuje mamę to jeszcze łapię ją tu....- po czym pokazuje na moją pierś jak przypuszczam...Lekko zaniepokojona rozwojem sytuacji radzę:
- To może teraz pobawcie się w coś innego ?
- Dobla !!! - podskakuje z radości słodki blondynek - telaz w lodzenie dzieci....
Do klasy dociera pani zerówianka z resztą ekipy, nakazuje sprzątanie sali. Umykam zdecydowanie. Na schodach słyszę zrozpaczony głos blondynka:
- Ale tamta pani nam kazała się bawić w lodzenie .....
- Dzisiaj nie ma lodu, widzicie, że pada deszcz, sprzątamy...
Ostatnio zaczęłam myśleć .....wiem, jest parę osób, które mogą się ucieszyć i kliknąć to lubię, ale ja przecież od lat myślę, tylko teraz zaczęłam myśleć o człowieku tak w ogóle. Patrząc na całokształt dokonań....obrócone w pył cywilizacje, zastąpione dość szybko innymi, dokonania naukowe, artystyczne czy choćby zmywarkę można czuć się dumnym z tego, że jest się także homo i sapiens nawet...
A jednak kiedy się o tym myśli, dochodzi się do bardzo smutnych wniosków i ochota na depilację mija. Na wszystko mija. Oto istoty niższe, nierozumne i niepostępowe robią wszystko żeby jakoś przetrwać. Taka stonka nie da się dajmy na to zabić proszkiem od którego umierały dwadzieścia lat temu jej prababki. Od tamtego czasu zmądrzała, zmężniała i nie padnie tak łatwo. Taka malutka pszczółka bez cienia szarych komórek choćby leżała w cukrze całą dobę zje tylko tle ile potrzebuje, zjawisko otyłości jej się nie ima. A karpik nakarmiony ludzkim chlebem woli położyć się na plecach niż jeść to co jadalne nie jest.
W tym czasie homo sapiens zachwyca się wytworami cywilizacji. Nie zauważa nawet, że budujemy świat, w którym jesteśmy coraz mniej potrzebni. W pracy zastępują nas maszyny, w komunikacji nowe technologie. Szybciej, wydajniej.....tylko po co ? Cyberseks....za moment cyberdzieci......A człowiek ? Wszystko coraz bardziej sztuczne, on-line, e- życie, e- prawda....Do dupy z taką cywilizacją. Wracajmy do jaskiń, zacznijmy od początku....
Zakończyłam właśnie udział w konkursie Blog Roku. Zgodnie z planem zdobyłam dwie kulki i zajęłam chyba 41 miejsce. Jak to mawiają czasem komentatorzy sportowi...Polka zajęła doskonałe 23 miejsce ja też napiszę podobnie. Jak na taki skromny blog to fajny wynik.
Kochani, BARDZO dziękuję tym, którzy zagłosowali na mnie, dziękuję też tym, którzy czytają, zaglądają tutaj. Dziękuję drogowcom, że nie dali się zaskoczyć zimie i pani Jakubowskiej, że oddała mi rękawiczkę, którą zgubiłam na mieście.
Gratuluję tym blogoautorom, którzy przeszli do drugiej rundy i niech wygra najlepszy.
Pamiętajcie, że Wasze SMSy nie pójdą na marne. Pomogą komuś. Pustynia składa się z maleńkich ziarenek przecież.
A za rok znowu wystartuję, wiem już jak umieścić link ;)) Będę się biła o trzy kulki i nie ustąpię !!! Mam zacięcie maratończyka, kiedyś wejdę do pierwszej czterdziestki ;))
Chłopaki nie rezygnujcie tak szybko, nie rzucajcie popcornem w monitor. Ta notka jest Wam przychylna.
Matka Wikipedia mówi, że bakterie to organizmy tworzące osobne królestwo. Bardzo mądre stwierdzenie. Faceci mają tak samo....osobne królestwo. Jak każde inne i to jest obwarowane murem jedynie słusznych stwierdzeń dotyczących np. płynu hamulcowego. przyszłości Roberta Kubicy czy też stawki VAT za drut.
Bakterie mogą zabić, dokuczyć, zmęczyć, ale bez nich nie da się żyć. Kobieta jak każdy normalny organizm potrzebuje tych dobrych bakterii do życia. Niby są jakieś probiotyki, ale szczęścia nie dają. Mężczyźni.....owszem.......czasami......z dwa razy w roku. To już jest powód, żeby ich trzymać w domu i nie poddawać dezynfekcji.
Te bakterie bywają wzruszająco pożyteczne. Jedna taka odpowiedziała na apel w sprawie nieumienia zamieszczania linków. Do dziś jestem wzruszona. Po pierwsze, choć nie wspominałam o posuniętej tępocie informatycznej, pomoc ma charakter wysoce poglądowy, jest przejrzysta, a liczba punktów nie przekracza 10.
Mężczyźni to bardzo pożyteczne bakterie. Fajnie, że są pomocne.
Miejsce zdarzeń : magazyn leków, gwar, stłoczone tabletki i syropy przekrzykują się nawzajem, duszno, wyziewy chemiczne stają się trudne do zniesienia, jedna z maści mdleje przygnieciona syropem....
Osoby : dziennikarka gazety Zdrowie Obywatelskie, usta w ciup, dyktafon, duży dekolt ozdobiony malachitowym wisiorem.
Polopiryna S. : przewodnicząca związku zawodowego farmaceutyków, duża, okrągła, musująca.
Dziennikarka : Dlaczego lekarstwa zdecydowały się na ogólnopolską akcję protestacyjną, czy pozazdrościły lekarzom i aptekarzom ?
Polopiryna S. : Niech pani nas nie obraża, my walczymy o naszą godność, o stosowanie zgodnie z przeznaczeniem....proszę...niech może koleżanka z działu tetracyklinn coś powie...no powiedz pani redaktor Doksycyklinko jak to jest ....
Doksycyklina ( spocona blada kapsułka ) : .....Pola ma rację, w ostatnich czasach ludzie pożerają nas tonami, nikt się nie kładzie do łóżka, każdy tylko antybiotyk i do pracy, kiedyś byłyśmy ostatecznością, szanowano nas a teraz.....
Polopiryna S.: to jest burdel nie służba zdrowia, w magazynach tłok, ludzie żrą tabletki jak cukierki, dają reklamy z których wynika, że możemy robić cuda, potem pacjenci na nas się gniewają.....
Dziennikarka: Jak macie zamiar protestować ?
Polopiryna S. : Na znak protestu niektóre koleżanki pozbyły się otoczki ułatwiającej przełykanie, generalnie chcemy stawać w gardle...
Dziennikarka : A troska o zdrowie pacjenta ?
Polopiryna S. : Podobnie jak lekarze i aptekarze bardzo współczujemy chorym, ale słyszałam, że dzięki tym akcjom coraz więcej osób wraca do naturalnych metod leczenia, niektórzy podobno od słuchania o protestach czują się lepiej, tętno im rośnie.....
Dziennikarka niespodziewanie zaczyna kaszleć, łzy napływają jej do oczu, kaszel nie ustępuje. Polopiryna krzyczy rozkazująco : Thiocodin do mnie !!!
Po sali przebiega ściszony szept : thiocodin.....thiocodin....szybciej.....Na regał wspina się Ranigast i krzyczy : skończył się godzinę temu
Polopiryna S.( machnięciem ręki ucisza salę ) : cześć jego pamięci, kolega Thiocodin był oddany pacjentom i naszej akcji, będziemy o nim zawsze pamiętać ....
Słychać głośne chlipanie dobiegające z działu przeciwbólowych. Ciszę zakłóca okazała niebieska tableta, podbiega do dziennikarki i szarpie ją za rękaw:
- niech pani napisze jeszcze o mnie, nazywam się Viagra ( tu zaczyna płakać przejmująco), jestem wciąż podrabiana, te zdziry myślą, że wystarczy się zrobić na niebiesko i już są mną, a ja mam bogate wnętrze....królowa jest tylko jedna ......
Z pewną taką nieśmiałością przypominam o Blogu (z wy)roku. Gdyby Ktoś chciał sprawić mi radość i przy okazji pomóc potrzebującym to jest okazja : wysyłacie SMS na numer 7122, wpisujecie mój kod I00187.
Gdyby się temu zagadnieniu przyjrzeć, przestudiować i opisać to zapewne powstałoby wielotomowe opracowanie mające w tytule stwierdzenie .... w zarysie.
Ostatnio koleżanka opisała mi zaledwie kilka godzin swojego życia wewnętrznego i nawet ja będąc przedstawicielką tej samej płci słuchałam z podziwem i wyłam ze śmiechu.
To było tak. Ona zachorowała, była na zwolnieniu....wysoka temperatura, katar, kaszel and company. Udręczona akcją napotną organizmu, ogólnym rozbiciem zasugerowała partnerowi życiowemu, żeby tę noc spędził na kanapie. Ten posłusznie wziął podusię i udał się do salonu.
Jej życie wewnętrzne już wtedy dało o sobie znać :
.....i sobie poszedł, nawet nie spytał czy musi, czy czegoś potrzebuję....no pewnie ....po co komu przepocona kobieta... Owinęła się szczelnie kołdrą i zasnęła nieszczęśliwa. Nadszedł poranek dnia sądnego. Obudziła się obolała, w mokrej piżamie. Jej życie wewnętrzne rozkwitło natychmiast.
....co za bydlak poszedł sobie cichaczem do pracki, nawet nie zajrzał do chorego człowieka, zostawił mnie na pastwę losu w tym ciasnym mieszkanku....Jak on miał złamaną nóżkę to codziennie latałam do szpitala, a co to za choroba złamanie.....na grypę się umiera.....dlaczego ja mam wciąż wysoką temperaturę, może to sepsa, umrę do 16, jak wróci to wezwie zakład pogrzebowy i będzie udawał cierpiącego....Rozpłakała się i znów zasnęła. Obudziła się w lepszej kondycji postanowiła wstać i zrobić sobie herbatę. Kuchnię zastała w lekkim nieładzie, wszędzie ślady po jego śniadaniu...
....a gdzie śniadanie dla mnie.... pożarł pyszną bułkę z ziarnami a mnie zostawił rakotwórczy biały chleb....egoista.....zawsze tak robi....tylko ja głupia zrywam się o świcie i mu jajeczniczkę smażę.....jak byliśmy w Turcji w 2007 to też tak robił albo u jego rodziców, zawsze byłam ślepa.....proszę....piwko zawsze jest na stanie, sobie chłodzi w mojej lodówce, za pierwszą trzynastkę ją kupiłam, mogłam do Paryża pojechać, a nie w agd inwestować....
Dostrzega na płytkach plamy po mleku najprawdopodobniej, na stole okruchy i kubek po kawie....Jak ja mogę wyzdrowieć w tym bałaganie, jak mnie zabraknie to w tym domu zostanie tylko grzyb, pleśń i on.....
Myje naczynia, poleruje blat i dopiero przy czyszczeniu podłogi zdaje sobie sprawę, że zachowuje się idiotycznie. Idzie do łóżka. Zasypia. Budzi się o 14 i zerka na telefon..
.....nawet jednego smsika nie przyśle, nie sprawdzi czy ja może żyje jeszcze....po co się męczyć....jak on tak może....jak Wojtek miał wypadek to wciąż do niego dzwonił, ale kumpel to kumpel, a ja.......daje mi tabletkę i zmywam...dziś mu wszystko wyrzygam....tego Sylwestra sprzed dwóch lat też....i imprezę u Gosi......wszystko mu powiem....zimnemu gnomowi jednemu.
Znowu następuje faza łzawa po której zasypia. Budzi ją dźwięk otwieranych drzwi. Do sypialni wchodzi zimny gnom i pyta z uśmiechem:
- Jak się czuje mój skarbek - po czym przytula, przjemny chłód zewnętrzny okala jej ciało, a radosne wewnnętrzne ciepło wyzwala energię. Przytula go mocno i zaczyna beczeć...
Jakimś cudem oraz przy pomocy życzliwych istot udało mi się zapisać na ten konkurs Blog Roku. Mam zatem pierwszy sukces. I nie będzie to sukces jedyny, albowiem każdy wysłany SMS zasili konto fundacji wspierającej potrzebujących. Wszystko idzie dobrze. Teraz jeszcze muszę wypracować drugą kulkę, bo jedną już mam i będę mogła ogłosić całkowity sukces. Z tymi kulkami to jest tak:
1 - 5 głosoesemesów jedna kulka
6 - 50 głosoesemesów dwie kulki.....i tak dalej.
Reasumując w dniach 12 - 19 będę walczyła o zdobycie 5 głosoesemesów i co za tym idzie o drugą kulkę. Przewiduję ciekawą kampanię reklamową, emocjonalny szantaż, wymuszenia, stosowanie środków odurzających. Nie wykluczam sesji rozbieranej, nagród rzeczowych i niemoralnych propozycji.
Niezaspokojona w porę żądza drugiej kulki może mi wypaczyć charakter, skierować na drogę występku, uczynić moją z natury łagodną naturę nienaturalnie wredną. Chyba tego nie chcecie ?
To jest proste. Wysyłacie SMS na numer 7122
i wpisujecie kod : I00187...pamiętając, że na początku jest duże " i"
Dziś moja umiłowana klasa pisała próbny sprawdzian szóstoklasisty. Wydarzenie wielkiej wagi. Milusińscy w strojach galowych. Malwinka tradycyjnie inaczej pojęła kategorię : galowy. Była z tego bardzo zadowolona dopóki nie zmarzła. Jako szkolna matka czyli wychowawczyni biegam koło latorośli i sprawdzam czy u każdego występuje czarny długopis, linijka i inne cuda. Potem sprawdzam czy nie występuje telefon i inne cuda. Znajduję i zatrzymuję do wyjaśnienia. Wreszcie rozdaje paski na których jest kod i PESEL ucznia. Zbliża się godzina prawdy, zauważam Arkadiuszka, który zgodnie ze swą naturą buja obłokach żując leniwie gumę. W łapkach trzyma jakieś tam przybory, nie zauważam papierowego paseczka z ważnymi cyferkami. Podbiegam lekko zestresowana do chłopca, który akurat zaczął sprawdzać przyczepność lamperii:
- Arek masz pasek ???
Wyrwany z letargu Arkadiuszek wlepia we mnie swe urocze, ogromne i błękitne oczęta, następnie wyciąga elegancką koszulinę, zerka na spodnie i oświadcza zirytowany:
- Kurde, nie dała mi mama, a bez tego nie wpuszczą ?
Ugotowałam na jutro zupę grzybową, a że dobry kucharz musi posmakować...W każdym razie po spożyciu paru grzybków, jakieś osiemnaście minut przed północą postanowiłam wziąć udział w konkursie Blog Roku. W sumie fajna sprawa, nie muszę się niczym denerwować. Blogowa Kowalczyk to ja nie jestem. Wystartuję, udział też się liczy....W CV napiszę...
Okazuje się niestety, że dobre chęci to za mało. nie umiem wstawić linka. Komputerowa noga ze mnie. No nie tak całkiem, ale jakoś mi nie wyszło to znaczy weszło w zakładki.
Gdyby Ktoś miał ochotę zrobić dobry uczynek, stanąć wyżej na drabiie do królestwa niebieskiego to uprzejmie proszę o przystępny opis. Jutro ostatni dzień zgłoszeń. Ja zawsze na ostatnią chwilę, nawet urodziłam się w ostatniej chwili.
Północ mija a ja się zwijam. I jeśli nawet nikt mi nie pomoże to ja nie stracę nadziei w ludzką szlachetność. Link to jeszcze nie wszystko, jest jeszcze grzybowa...