Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Zmyłka anatomiczna

asprocolia

Ustalam z moją klasą szczegóły dotyczące wycieczki. W pewnym momencie zgłasza się Igorek i mówi coś jakby ..

- Proszę paniii, a czy na wycieczkę mogę wziąć wątrobę ?

Uszom nie dowierzam, bo po latach pracy w tym hałasie mogą działać słabiej, do tego Igorek ma wciąż kłopot z rrrrrrrrrrr, więc postanawiam dopytać:

- Co Ty chcesz zabrać Igorku ?

- Wątrobę - powtarza.

Jestem zdezorientowana, klasa robi wielkie oczy, a Wiktorek gładzi się po brzuchu i powtarza:

- Wątrobę....

Zaczynam się obawiać, że pacholę znane z zamiłowania do konsumpcji weźmie do autokaru coś na ciepło. Sytuację ratuję bystry Mikołajek

- Wieeem !!! Ty chcesz zabrać nerkę.....taką saszetkę na pas ...psze pani...

Niepewność

asprocolia

Ach, ci romantycy namącili w głowach, wymarli, a ja gorę !!!

Zeszłej jesieni spotkałam dawno niewidzianą krewną, Towarzyszyła jej najstarsza córka wraz z narzeczonym, jak twierdziła wspomniana krewna. Rozmowa była miła, narzeczony zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Miły, ciepły, z poczuciem humoru, patrzący na nią z miłością......czego chcieć więcej.

Jakiś czas po owym spotkaniu dowiedziałam się, że ów porzucił narzeczoną metodą esemesową, a na zaplanowany wspólnie bal sylwestrowy poszedł z inną. Przykre niebywale.

W weekend majowy do brata przyjechał dobry znajomy z córką i jej nowym partnerem, O córce mam jak najgorsze zdanie. Dopiero dwadzieścia pięć wiosen za nią, dwa rozwody i dwa związki z partnerami, których doprowadziła na skraj przepaści i porzuciła. Modliszka, do tego niewiarygodnie wulgarna. Jej nowa ofiara wydawała mi się jakby znajoma.. Zaczęłam intensywnie myśleć i ........No nieeee.to ten......tu przemilczę...

Ku memu zaskoczeniu ów okaz męskiej podłości pojawił się w moim pobliżu i zagadnął. Pamiętał, że się poznaliśmy i poprosił, abym w obecności jego aktualnej partnerki nie wspominała o tym, gdyż ona tego nie lubi, a on nie chce jej denerwować,

Doprawdy nie miałam najmniejszej ochoty na wspomnienia, ale ciekawość wzięła górę i zapytałam dlaczego zamienił ładną, atrakcyjną, miłą, zakochaną w nim dziewczynę na kobietę tego typu.

Zaskoczyłam go, ruszył do przodu, zatrzymał się, odwrócił głowę nonszalancko, posłał uśmiech niczym kowboj na prerii i oświadczył:

- Ona była taka dobra, miła, taka przewidywalna....to nudne, Gośka jest jak wulkan, nigdy nie czuję się pewnie, nie wiem co się zdarzy, kręci mnie to. 

Powiedział i poszedł, a ja zostałam i stałam  całkowicie znokautowana.

W pokoju marzycielskim

asprocolia

Koleżanka biologiczna wyraża dezaprobatę wobec haniebnego postępowania ucznia.

- Miałam ochotę chwycić go za uszy i wyrzucić przez okno.....

Jej monologowi przysłuchuje się ze stoickim spokojem pani historyczna i  jednym zdaniem zamyka dyskusję.

- Szkoda twojego wysiłku.......żeby to chociaż było drugie piętro, ale na parterze ? Bez sensu.....

 

-Słyszałaś - zagaduje koleżanka fizyczna- Kacper z mojej klasy miał strasznie wysokie ciśnienie, podobno 160 na 110...

- Ooooo - wydaję z siebie jęk przerażenia, który przerywa oburzenie pani świetliczanki.

- A ja przez niego sto razy miałam 300 na 200 i jakoś nikt mi nie współczuje......

Pora na wakacje ........

 

Panie Pośle Żalek....mam do pana duży żalek !!!

asprocolia

Wracam do domu, słucham najpierw ot tak, potem się wsłuchuję i zamieram. Człowiek pełniący funkcję posła wypowiada się publicznie i porównuje protest rodziców dzieci niepełnosprawnych do reality show. Jego zdaniem te dorosłe i niepełnosprawne  dzieci są wykorzystywane przez rodziców niczym żywe tarcze do realizacji niecnych celów. Pieniądze, których się domagają, z pewnością zostaną wydane na papierosy, piwo i inne bezeceństwa ........

Trzymaj mnie święty Bartłomieju, patronie obdzieranych ze skóry, bo zaraz rzucę czymś twardym w okno. Czegoś tak podle głupiego dawno nie słyszałam. Jestem zbulwersowana tymi wypowiedziami, a jeszcze bardziej fałszem i cynizmem jaki z nich zionie. Z jednej strony mają się rodzić wszystkie poczęte dzieci, bo życie jest cudem. Ma być pomoc, wsparcie finansowe dla matek. Jednocześnie dla tych, którzy już są z nami, nie ma środków na godne życie. 

Rodzice dzieci niepełnosprawnych to istoty zmuszone przez los do niewyobrażalnego heroizmu. Jak inaczej nazwać życie bez nadziei, że będzie lżej. Jak wytrzymać pracę przez 7 dni w tygodniu, jak zrezygnować z siebie, z marzeń planów ??? Oni nie powinni być zmuszeni do  strajkowania, bo muszą szanować zdrowie i czas. 

Rząd rozdaje pieniądze nawet tym najzamożniejszym, a z drugiej skąpi tym najbardziej potrzebującym. To ten program jest źródłem patologii. Utrzymuje kolejne pokolenia w przeświadczeniu, że praca jest dla głupich. Bogatsi z 500+ kupują kucyki, zamawiają firmy sprzątające, biedni żyją ze środków przeznaczonych dla dzieci. Nikt ich nie rozlicza.

Wczoraj wróciłam z warsztatów dla uczniów. Dzieci z pewnej biednej rodziny nie miały nawet przysłowiowej złotówki na napój. Przed wyjazdem spotkałam ich matkę, kupiła 6 chlebów i 3 paczki papierosów. Oczywiście panie nauczycielki kupiły dzieciom napoje, bo po ludzku żal.

A do tego ze strony pana premiera  jeszcze padła obietnica wyprawki. Dlaczego na to jest kasa, a dla tych osób niepełnosprawnych nie ma.

Panie Pośle Najjaśniejszej......nawet gdyby rodzic niepełnosprawnego dziecka czasem wypił piwo, zapalił papierosa, poszedł do kina czy zrobił sobie jakąś inną przyjemność, to ma do tego prawo, większe niż pan.

Chylę czoła przed Tymi matkami i ojcami, którzy umieją sprostać codzienności z niepełnosprawnym dzieckiem.

I jeszcze jedno. Uważam, że posłowie, duchowni powinni mieć obowiązek odbycia przynajmniej tygodniowych warsztatów w hospicjum, domu opieki.....To bardzo wycisza, przywraca poprawne rozumowanie.....daje radość z każdego kroku i oddechu i naprawdę chroni przed bezmyślnym wypowiadaniem pewnych fraz.

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci