Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Wystarczy dostrzec pewne rzeczy

asprocolia

i życie może być całkiem miłe. Taką oto myślą zakończę najgorszy dzień tygodnia zwany poniedziałkiem. Gdyby nazywanie dni tygodnia było w mojej mocy nazywałby się raczej irytałkiem.

Wrócę jednak do sedna. Dziś w mojej klasie w sposób całkiem zaskakujący zebrało się paru osobom na wspomnienia z wakacji. Jedna z dziewczynek wyznała, iż nawiedziła Dubaj. Wszyscy zasypali ją gradem pytań.....Ja też byłam ciekawa wrażeń. Niestety dziewczynka miała do powiedzenia tylko tyle, że było gorąco, a za rok poleci do Meksyku.

Ku mojemu zaskoczeniu inna dziewczynka opowiadała, że była u babci we Wrockach . Wspomniane Wrocki to nie kurort, a zwykła wieś polska. Najpierw dziewczynkę potraktowano ironicznie, ale kiedy zaczęła opowiadać o koniu Słabeuszu, królikach, prosiętach w kropki, o wyprawie z dziadkiem do opuszczonego domu, o nowym koledze nastała cisza........

Wniosek: Dubaj, Wrocki.....jedne klocki.....liczy się to z kim, jak.....

Po pracy udałam się do sklepu. Tam natknęłam się na ciocię, która zaczęła przeżywać moje porażki związane z prawem jazdy i dobijać mnie informacjami o osobach, które zdały za pierwszym razem. To dla mnie trudny temat, a już w poniedziałek to nawet bolesny. Ciotunia zakończyła wywód stwierdzeniem, że za późno wystartowałam, czym rzecz jasna wbiła mnie w parkiet z lastryko. 

I wtedy do rozmowy wtrąciła się pewna miła pani, która z całą stanowczością zauważyła, że nigdy nie jest za późno, że ona zdawała 12 razy, a teraz jeździ po całej Polsce, a czasem i Europie, że fakt, iż coś przychodzi nam z trudem nigdy nie oznacza, że nie damy sobie rady...

- Ja w panią wierzę..- zakończyła i zrobiło mi się milej. Pożegnałam się z ciocią, ruszyłam do domku i wtedy na przejściu zatrzymał się samochód moich marzeń, znów mi się chce powalczyć....

I jeszcze o mojej szafie. Kiedyś zawartość mojej szafy obejrzała koleżanka i zawołała: ojej. Gdyby zajrzała tam perfekcyjna pani domu dostałaby migotania przedsionków. Ja się tylko trochę denerwuję, bo nic nie mogę znaleźć. Dziś podjęłam jednak męską decyzję. Pójdę w ślady ministra Szyszki i zrobię wycinkę. Pożegnałam przed praniem trzy sukienki, przytuliłam, a jutro wystawię na OLXie, za grosze. Zrobię paczkę dla potrzebujących, coś komuś podaruję. Będę tak długo walczyć, aż poczuję w szafie luz. Tak trzeba.

Strategia

asprocolia

Małe pytanko w szóstej.... No niech mnie szlag trafi, stare ludzie nie umiejom przez przypadki otmieniać. Tylko terror, okrucieństwo oraz mina dyktatora mogą to zmienić. Odpytuję bezlitośnie, trup ściele się gęsto..... I nagle do biurka podbiega skulony Mateuszek:

- Psze paaaniiii, muszę do toalety...

- Idź dziecię - rzekłam. albowiem pod wydatnym dekoltem znajduje się serce pełne troski, a oprócz tego wiem co to znaczy mieć nagłą obstrukcję.

Dziecię wybiega, a znany wszystkim gawędziarz Kubuś zaczyna swój komentarz:

- No....to było niezłe zagranie taktyczne.....na sto procent czeka pod drzwiami i podsłuchuje, jak pani przestanie pytać wróci...

Wstałam i pewna, że za drzwiami nikogo nie ma otworzyłam je, a on tam był, był z miną tego, którego prześcignęła rzeczona obstrukcja...

- Ale ja psze pani umiem ......mianownik kto ? z kim ?.......

 

Śmiesznie straszne historie na czasie

asprocolia

Pierwsza

Spotkanie w małym gronie, telewizor gra, rozmowa się nie klei....W telewizorku jakiś serial  kryminalny, porwano kobiecie dziecko.....Akcję poszukiwawczą prowadzi bardzo przystojny inspektor, który w pewnym momencie zauważa:

- Nikt przy zdrowych zmysłach nie porywa nauczycielce dziecka dla okupu...

Zerkamy na siebie z koleżanką i wybuchamy śmiechem.....nie możemy przestać. Głupawka totalna.

Druga

Zasłyszana. Krewny mojej znajomej ma przyjemność nosić takie samo nazwisko jak prezes partii wiadomej. Oprócz tej przyjemności ma jeszcze jedną. Prowadzi dobrze prosperującą firmę. Niedawno jego pracownicy wykonywali zlecenie na południu Polski. W ramach promocji umieścili w miejscu pracy baner reklamowy. Nazwa tej firmy to po prostu nazwisko właściciela. Na banerze były też fragmenty ogrodzenia i pewnie przypominały krzyże. Pewna staruszka znalazłszy się w pobliżu przyklękła i przeżegnała się nabożnie.

Teatrzyk Biała Mysz przedstawia sztukę diaboliczną pt. "Ciasteczko"

asprocolia

Miejsce zdarzeń: market spożywczo - przemysłowy, ruch duży, ceny wysokie, temperatura niska, spora kolejka w dziale słodyczowym.

Osoby: babcia z wnusią, ałorka z koszykiem oraz reszta kolejki .

Babcia ( wyglądająca nobliwie, łagodnie  i bardzo elegancko, robi zakupy  czyniąc nieustannie jakieś uwagi ) : Czy te cukierki są produkowane w Polsce ?

Ekspedientka ( z gatunku cierpliwych) : Tak, to polska firma....

Babcia : W takim razie zaryzykuje, niech mi pani zważy pół kilograma...

Ekspedientka spokojnie i sprawnie realizowała kolejne zamówienia, odpowiadała na szereg pytań nasączonych podejrzliwością. W pewnym momencie babcia wyraziła dziwne życzenie.

Babcia: Czy mogłaby nam pani pokazać jedno ciasteczko zorro ? 

Ekspedientka spełniła życzenie babci.

Babcia ( przygarnąwszy wnuczkę) : Popatrz Kamilko, na tym ciastku jest znak szatana, takich ciastek nigdy nie jedz, w domu pokażę Ci inne symbole diabła, mam taką książkę...

Choć miałam ochotę parsknąć śmiechem zdusiłam przypływ w zarodku, ekspedientka zachowała twarz pokerzysty. 

Babcia : Niech mi pani napisze na torebce nazwę producenta, to trzeba gdzieś zgłosić..

Babunia oraz wnusia opuściły sklep.Nadeszła pora na Ałtorkę, która zajęła miejsce w tej kolejce jedynie po to by kupić cukierki miętowe dla cioci staruszeńki. Żadnych słodyczy, gdyż one zaiste są dziełem szatana i wodzą na pokuszenie.....skutecznie. Już miała kończyć zakupy, kiedy przewrotność podpowiedziała jej inne rozwiązanie:

Ałtorka: I jeszcze proszę pół kilograma ciasteczek zorro...

Ekspedientka ( wyraźnie zaskoczone): Ale słyszała pani wcześniej....

Ałtorka ( z czarcim uśmieszkiem) : Tak, dlatego je kupuję ...

Za Ałtorką rozpłynął się głośny śmiech kolejki

 

Kurtyna oraz dowód w sprawie !!!

ciacho

 

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci