Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Moja Ty najdroższa

asprocolia

Pomyślała Asprocolia patrząc w lustro. Liczyła się z tym, że większość czytelników, jeśli takowi się pojawią, już na wstępie posądzi ją o narcyzm i znielubi okrutnie. Jednak inaczej napisać nie mogła. Taka karma, dary losy i inne historie. Otóż Asprocolia naprawdę jest dla siebie bardzo droga i nie ma tu nawet grama miłości własnej. Są za to małe stopy, okazały biust, skóra atopowa......Nie .......już wystarczy.

Naprawdę wystarczy mieć te dwie pierwsze  przypadłości, żeby było drożej. Staniki tworzone dla biustu okazałego są bardzo drogie, wiadomo......To tak jak z domem, konstrukcja musi być dostosowana do warunków...Małe stopy są wyjątkowe, więc producenci jeśli już produkują takie buciki, to tylko kilka par i o wyprzedaży trzeba zapomnieć.

A dziś Aspro wypatrzyła w pewnym second handzie urodziwe buciki w rozmiarze 2,5. Oczy zapłonęły jej niczym światła na choince bożonarodzeniowej i zaraz zgasły. Cena był wstrząsająca jak na taki sklep. Aspro obejrzała inne duuuuże buty dobrych firm, które kosztowały znacznie mniej i wystąpiła z interpelacją:

- A dlaczego akurat te buty są takie drogie ?

- No wie pani, taki rozmiar to mi się trafia bardzo rzadko, zejdą szybko.

Asprocolia wyszła jeszcze szybciej. Uniosła oczy ku górze i wyszeptała do Osoby wiadomej:

- Wiesz co ? To jest niesprawiedliwe.....

Po chwili jednak pomyślała, że to jedynie próżność. Przecież posiadanie dwóch zdrowych, chodzących nóg jest cudem, posiadanie zdrowego biustu też.....A że to kosztuje.....trudno moja Ty najdroższa Asprocolio...

I jeszcze chciałaby  dodać, że jutro, jeśli  los pozwoli, to te  buciki, sobie kupi...

 

Idzie jesień

asprocolia

Lato było tak mało wyraziste, ale i tak szkoda, i żal kwiatów, ptaków......wszystkiego.....

 

malwa

Wystarczy dostrzec pewne rzeczy

asprocolia

i życie może być całkiem miłe. Taką oto myślą zakończę najgorszy dzień tygodnia zwany poniedziałkiem. Gdyby nazywanie dni tygodnia było w mojej mocy nazywałby się raczej irytałkiem.

Wrócę jednak do sedna. Dziś w mojej klasie w sposób całkiem zaskakujący zebrało się paru osobom na wspomnienia z wakacji. Jedna z dziewczynek wyznała, iż nawiedziła Dubaj. Wszyscy zasypali ją gradem pytań.....Ja też byłam ciekawa wrażeń. Niestety dziewczynka miała do powiedzenia tylko tyle, że było gorąco, a za rok poleci do Meksyku.

Ku mojemu zaskoczeniu inna dziewczynka opowiadała, że była u babci we Wrockach . Wspomniane Wrocki to nie kurort, a zwykła wieś polska. Najpierw dziewczynkę potraktowano ironicznie, ale kiedy zaczęła opowiadać o koniu Słabeuszu, królikach, prosiętach w kropki, o wyprawie z dziadkiem do opuszczonego domu, o nowym koledze nastała cisza........

Wniosek: Dubaj, Wrocki.....jedne klocki.....liczy się to z kim, jak.....

Po pracy udałam się do sklepu. Tam natknęłam się na ciocię, która zaczęła przeżywać moje porażki związane z prawem jazdy i dobijać mnie informacjami o osobach, które zdały za pierwszym razem. To dla mnie trudny temat, a już w poniedziałek to nawet bolesny. Ciotunia zakończyła wywód stwierdzeniem, że za późno wystartowałam, czym rzecz jasna wbiła mnie w parkiet z lastryko. 

I wtedy do rozmowy wtrąciła się pewna miła pani, która z całą stanowczością zauważyła, że nigdy nie jest za późno, że ona zdawała 12 razy, a teraz jeździ po całej Polsce, a czasem i Europie, że fakt, iż coś przychodzi nam z trudem nigdy nie oznacza, że nie damy sobie rady...

- Ja w panią wierzę..- zakończyła i zrobiło mi się milej. Pożegnałam się z ciocią, ruszyłam do domku i wtedy na przejściu zatrzymał się samochód moich marzeń, znów mi się chce powalczyć....

I jeszcze o mojej szafie. Kiedyś zawartość mojej szafy obejrzała koleżanka i zawołała: ojej. Gdyby zajrzała tam perfekcyjna pani domu dostałaby migotania przedsionków. Ja się tylko trochę denerwuję, bo nic nie mogę znaleźć. Dziś podjęłam jednak męską decyzję. Pójdę w ślady ministra Szyszki i zrobię wycinkę. Pożegnałam przed praniem trzy sukienki, przytuliłam, a jutro wystawię na OLXie, za grosze. Zrobię paczkę dla potrzebujących, coś komuś podaruję. Będę tak długo walczyć, aż poczuję w szafie luz. Tak trzeba.

Strategia

asprocolia

Małe pytanko w szóstej.... No niech mnie szlag trafi, stare ludzie nie umiejom przez przypadki otmieniać. Tylko terror, okrucieństwo oraz mina dyktatora mogą to zmienić. Odpytuję bezlitośnie, trup ściele się gęsto..... I nagle do biurka podbiega skulony Mateuszek:

- Psze paaaniiii, muszę do toalety...

- Idź dziecię - rzekłam. albowiem pod wydatnym dekoltem znajduje się serce pełne troski, a oprócz tego wiem co to znaczy mieć nagłą obstrukcję.

Dziecię wybiega, a znany wszystkim gawędziarz Kubuś zaczyna swój komentarz:

- No....to było niezłe zagranie taktyczne.....na sto procent czeka pod drzwiami i podsłuchuje, jak pani przestanie pytać wróci...

Wstałam i pewna, że za drzwiami nikogo nie ma otworzyłam je, a on tam był, był z miną tego, którego prześcignęła rzeczona obstrukcja...

- Ale ja psze pani umiem ......mianownik kto ? z kim ?.......

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci