Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Ksiegarnia?

asprocolia

Wracam do domu, zmęczona, senna i rozmarzona. Zawsze przed sobotą się rozmarzam........świt, dzwoni budzik, a ja go jednym ruchem zrzucam na podłogę, śpię jeszcze 2 godziny, wstaję i zabieram budzik do kuchni, miażdżę go tłuczkiem do kotletów, idę do łóżka i śpię dalej.......
Tak więc wracam do domu, na jednym z przystanków heroiczną próbę wejścia do autobusu podejmuje ostro zawiany facet. W końcu mu się udaje, usiłując zachować równowagę szuka czegoś w kieszeni.
-Gdzie tu jest kierowca?- wyrzuca z siebie resztkami sił. Wszyscy patrzą oniemiali, wszyscy wiedzą gdzie jest kierowca, a jednak nikt nie pomaga.
-Wypiłem, nie będę ukrywał, autko zostało na placu- bełkocze i pokazuje kluczyki z dumą Nikt nie klaszcze. Autobus rusza, prawa fizyki połączone z ociężałością poalkoholową rzucają faceta........na mnie. Nie jestem zdziwiona. W końcu to na moją głowę narobił ptak , kiedy wypłacałam pieniądze z bankomatu. Potem szłam z tą kupą do domu, bo co miałam zrobić.Wetrzeć ? Na zakręcie udaje mi się zepchnąć ten zezwłok, który zaczął już na mnie zasypiać, na sąsiednie siedzenie.Wyrażnie przebudzony zaczyna mi sie uważnie przyglądać. Jest mu ciężko. Powieki mu opadają, brak synchronii zawęża pole widzenia.
-Zdzoooo domku?- pyta kurtuazyjnie. Jako osoba w zasadzie dobrze wychowana wycedzam zdawkową odpowiedź odwrócona w stronę szyby.
- Tak, do domku. Opary alkoholu otoczają mnie zwartym pierścieniem, pojawił się pomysł żeby się przesiąść.Niestety jedyne wolne miejsce zajmowała opasła torba z zakupami. Jej właścicielka również opasła bynajmniej nie wyglądała na uprzejmą. Musiałam zrezygnować.
- Kiedyś trzeba wrócić do domu – dotarło do mnie wyznanie nowego znajomego- żona będzie dużo mówić, wssssspsspaniała kobieta, ale mówi. Wymowny gest rezygnacji. 
- Zsszssz pracy? Już całkiem spokojna odpowiadam, że tak. 
- Fiiiiizyczna czy uumysłowa?
- I taka i taka – mówię i myślę sobię, że skoro Odyseuszowi się udało to i ja kiedyś zakończę tę podróż.                                                                                                                         - Ksiegarnia? Zgadłem?



Pan Donald czyli zaprzepaszczona postawa obywatelska

asprocolia


Słucham właśnie o naszym panu premierze, podobno jest niedoinformowany przez własny rząd. Widać taka już jego dola, że oszczędza mu się prawdy jak baśniowym królom. Pare lat temu pan Donald, który nie był jeszcze premierem, a marzył żeby być prezydentem odwiedził moje miasteczko. Ponieważ był to taki wieczór kiedy nie miałam ani co robić, ani co jeść postanowiłam w drodze powrotnej ze sklepu wstąpić do domu kultury i za jednym zamachem podbudować moją postawę obywatelską. Nie spodziewałam się zbyt wielu uczestników spotkania, w końcu to nie festyn z kiełbaskami czy występ artysty, który był sławny dawno, dawno, dawno temu. Ku memu zaskoczeniu na sali zebrała się już spora grupka , zajęłam potulnie miejsce w ostatnim rzędzie i zaczęłam się przyglądać zgromadzonym. - Ale jaja- pomyślałam. Na sali byli sami dyrektorzy szkół, przedszkoli, bibliotek.....no i ja kałamarz trzeciej kategorii.Fiu, fiu pomyślałam, same grube ryby. Widać w tak małych miasteczkach to „ oświatowcy” kładą zręby i podwaliny pod społeczeństwo obywatelskie. Poczułam radość, która nie trwała jednak zbyt długo.Na salę za moment wtoczyła się z impetem moja koleżanka przy nadziei i na stanowisku dyrektora przedszkola jednocześnie. Dostrzegłszy znajomą gębę skierowała całą siebie w moim kierunku, opadła na sąsiedni fotel, wyrównała oddech i wycedziła ironicznie:
-Tobie też kazali?
Wobec powyższego komunikatu zwoje mózgowe ogłosiły zdwojony pobór mocy. Najpierw w tym komunikacie odnalazłam informację o charakterze wartościującym : co się pchasz między dyrektory kałamarzu zwykły. Za moment jednak poczułam obciążenie semantyczne słowa „kazali”.
-Jak to kazali?
-Jak to? Tak to - wycedziła zirytowana koleżanka- dostaliśmy polecenie służbowe. A ty?
-Ja sama przyszlam , tak zobaczyć, posłuchać...
-Nienormalna jesteś
.......na salę wszedł pan DONALD, ale dla mnie to już nie miało znaczenia. Czułam się jak brakujące ogniwo w teorii Darwina, a raczej jak Darwin w brakującym ogniwie













 

Rozmowa na dwie kobiety, jeden wieczór i wino

asprocolia

LAMPKA PIERWSZA

Ola: nie wytrzymuję już tego, on mnie kompletnie nie rozumie, trzeci miesiąc chodzimy do tej samej knajpy, niedługo dadzą nam kartę weterana.
Ela: weż przestań, a Sebastian? Z nimi nie porozmawiasz, jak ja mu powiedziałam , że nie ma własnego zdania to zamiast róży mi słonecznik kupił, romantyk za trzy grosze, chociaż mówię gnomowi, że nie znoszę tych patelni.

LAMPKA DRUGA

Ela: albo weź, po co mi opowiada stale o tej Joli, że był z nią tam albo tam, a gdzie był ze mną?, raz na koncercie, ciekawe co by było jakbym mu zaczęła opowiadać o swoich facetach byłych.
Ola: wczoraj po kinie poszliśmy na spacer, nic nie gada, to pytam o czym myśli, a ten, że zastanawia się czy samochód warto na zimę zmienić , no Elka masakra mówię ci
Ela: masakra, dokładnie, albo jeszcze gorzej, te dżinsy stare, wiesz co na grilu miał to na naszą rocznice założył, już mi zaraz ochota na wszystko przeszła, ja mu mówię, a jak ja bym w rozciągniętym dresie przyszła?

LAMPKA TRZECIA

Ola: a w tej Sjeście, wiesz co z Jarkiem ciągle tam łazimy, to jest taki kelner, ale ciacho Elka, wczoraj akurat szłam do kibelka, a on wychodził z tacą, jakie on ma zielone oczy, ja jego..
Ela: Jarek też chyba ma zielone?
Ola: no weź, takie rozmyte ma jakieś, a ten , kurcze, taki troszke zbudowany....
Ela: tam kelner, a mój szef Piasecki? Jak on spojrzy na kobiete to się jej celulit wygładza 

LAMPKA CZWARTA

Ola: Mówię Jarkowi, żeby samochód zmienił, to pojedziemy gdzieś, zrobimy sobie sjeste nad jeziorem z tym kelnerem, to on, że ma audyt, ja mam całe życie audyt i co?
Ela: olać ich, mysli taki jeden z drugim, że jak kupi patelnie zamiast słonecznika, to ja się zmoczę ze szczęscia, muszę iść do łazienki, sory

LAMPKA  PIATA

Ola: Elaaa włącz gg, zrywam z Jarkiem
Ela: no co ty? A kto cię do domu zawiezie?
Ola: racja zadzwonie.......Jarek sprzedałeś samochód?......to dobrze......u Jolki jestem....zdjęcia oglądamy ..... z Koryntu...... nie wiem kto był......olej muszę kupić......ze słonecznika

Analiza przypadku.... w zasadzie beznadziejnego

asprocolia

  Koleżanka przysłała mi link do strony pewnego udręczonego życiem singla, który resztkami sił szuka towarzyszki życia. Wzruszyłam się natychmiast, a fala serdecznych uczuć sięgała już pierwszego piętra, jednak lektura kolejnych rozdziałów studzila moje współczucie. Zresztą przejdę lepiej do konkretów....

Co do bardziej realnych wymagań, poniżej których już nie mogę zejść, aby poprzeczka nie sięgnęła poniżej poziomu gruntu, to moja partnerka musi posiadać minimum średnie wykształcenie (mieć skończone liceum lub technikum - piszę ten bzdet, bo kiedyś napisała do mnie panna po szkole przysposobienia zawodowego, więc informuję żyjących w niewiedzy, w jakiej szkole zdobywa się średnie wykształcenie. Szkoła przysposobienia czy szkoła zawodowa nie jest szkolą średnią, a ponadpodstawową !!!) i mieć wzrost nie większy niż 164 cm. Jeśli uważnie przeczytałaś rubrykę opisującą moją osobę, to wiesz, że mam 171 cm wzrostu czyli nie mogę mieć zbyt wysokiej partnerki. Ta magiczna cyfra 164 jest  dla mnie istotna, bo mam miarkę w oku. Nie mam zamiaru prostować się jak i nabawiać bólu kręgosłupa, bo moja partnerka jest za wysoka. Dla mnie jednym z atrybutów kobiecości są buty na wysokim obcasie. Nie jestem fatyszystą, ale widzę że panie lubią coś takiego nosić... a nawet jeśli nie noszą to na pewno zdarzy im się taka okazja (np. wesele, impreza rodzinna, proszona kolacja, bal itd.) kiedy wypada się odpowiednio ubrać... i wtedy będzie problem. Dlatego zapewnienia, że ktoś nosi tylko płaski obcas nie są dla mnie przekomywujące !!! 

Od razu widać, że facet  nie zna kobiet. Taki natłok konkretów odstrasza.Tak samo jak te zimnologiczne wywody. Doceniam jego uczciwość, ale w tym przypadku jest jej zbyt wiele;)) Popatrzmy dalej....

Nie mam specjalnych wymagań co do wieku, choć lubię kobiety zdecydowanie młodsze (mam 39 lat). Wstępnie określiłbym wiek pani na 28/29 - 33/34 lat . Dodam jednak, że jeśli znalazłaby się młodsza pani, chcąca związać się z dojrzałym mężczyzną to nie będę miał nic przeciw takiej znajomości

Taaaaak, rzeczywiście nie ma specjalnych wymagań. Te "widełki wiekowe" są dość rozległe i nawet można być młodszą. Starszym dziękujemy.

Najlepiej gdyby zainteresowana znajomością pani mieszkała w Inowrocławiu lub Powiecie Inowrocławskim (np. Janikowo, Pakość, Kruszwica, Gniewkowo, Złotniki) bądź dajmy na to najdalej około 25 km (np. Nowa Wieś, Radziejów

Tutaj to już strzelił samobója, tak zawęzić pole poszukiwań tylko do 25 km, to czyste wygodnictwo, taki wegorz np. 3 lata płynie na spotkanie z przeznaczeniem...Jak łatwo zauważyć liczba kobiet "docelowych' dramatycznie zmalała, a to nie wszystko.

Rozczarowany wszelkimi randkami w ciemno (bez wymiany zdjęć, gdzie w trakcie korespondencji panie twierdziły, że przecież fotka nie jest najważniejsza, by zdecydować się na spotkanie), zdegustowany wszelką korespondencją od różnych dziwnych osób, informuję że zdecydowanie nie szukam 
* pań z przeszłością krymionalną, 
* pań z problemami osobowościowymi, 
* pań z chorobami psychicznymi, 
* pań nie mającychi co najmniej średniego wykształcenia (szkoła, która kończy się maturą), 
* tzw. desperatek, (myślących że pomimo iż moje ogłoszenie nie jest dla nich adresowane,  
   wysyłają   odpowiedzi licząc,że może się załapią na moją odpowiedź), 
* pań mających problemy z prawidłowym zrozumieniem tekstu pisanego, wyższych niż 164 cm  
   wzrostu, 
* pań zbyt daleko mieszkających, twierdzacych że w dzisiejszych czasach komunikacja nie powinna  
   być problemem (a jak wiadomo zazwyczaj dojazdy leżą po stronie panów, poza tym przerabiałem  
   już randki nawet lotnicze i w moim wypadku szybko się zniechęcam), 
* pań zakompleksionych, nie potrafiących nawiązać kontaktu wzrokowego, spoglądających cały  
  czas  w podłogę lub na boki, 
* pań brzydko pachnących potem, 
* pań przychodzących na spotkania niedbale ubranych i brudnych, 
* pań o konfliktowym usposobieniu, 
* pań o nieuregulowanych zobowiązaniach, 
* pań które mają partnerów i szukają kogoś nowego, aby ich opuścić.
* pań posiadających potomstwo
* bezdzietnych pań rozwiedzionych bez rozwodu kościelnego
* pań nadużywających alkoholu lub sięgających po narkotyki
* pań nadto rozrywkowych, o hulaszczym charakterze
    Sam już nie wiem, coby tu jeszcze napisać. Choć wydaje mi się, że chyba już wszystko przerabiałem...tutaj jako podmiot domyślny można wstawić wszystkie inne patologiczne informacje.

Chciałoby się powiedzieć : i dobrze, że już nie wiesz człowieku, i tak wszystko przepadło.Przecież wiadomo, że każda kobieta powyżej drugiego roku życia przynajmniej raz pomyślała o zamordowaniu jakiegoś faceta.Wszystkie  w zasadzie mamy przeszłość kryminalną, a temu nagle zaczęło to przeszkadzać, inne uwagi pozostawiam bez komentarza;)))

Dla bardziej dociekliwych http://www.singielek.pl.tl/Kogo-nie-szukam.htm?PHPSESSID=9284cf355d59c2c3bcd2dde2dd7c282f

pomoc dydaktyczna

asprocolia

 

Komentarz janasebastiana przywołujący szkolne wspomnienia i mnie coś przypomniał  ..... no właśnie. Niedawno spotkałam  byłego ucznia. Jak zwykle bywa przy okazji tzw. spotkań po latach rozmowę zaczęliśmy od wymiany oblanych gęstym lukrem uprzejmości:

- nic się pani nie zmieniła

- jesteś bardzo przystojny

 - ładnie pani wygląda

- miło cię spotkać itd.

Potem nastąpiła seria zwyczajowych pytań:jak?, gdzie?,kiedy? , po co?, z kim i dlaczego nie ze mną?.........tego ostatniego pytania akurat nie zadałam głośno, ale przyszło mi ono na myśl, gdy patrzyłam na ten udany obiekt męski w najlepszym momencie życia. Mówi się trudno. Zaczęliśmy wspominać różne szkolne sytuacje, a na koniec uczeń oznajmił, że ze wszystkich lekcji polskiego najbardziej pamięta mój biust......Nie będę udawała, że mnie to zmartwiło tak zaraz. Jednak po powrocie do domu, jak każda niewiasta, poddałam to zajście wnikliwej analizie. Oto wnioski. Uczylam go przez trzy lata,  co oznacza, że mógł uczestniczyć (pi razy oko) w 500 lekcjach polskiego.....i tylko biust pozostał w pamięci. Porażka. A może wcale nie.....hm? 

,

 

 

 

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci