Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Jeżeli kradną, to może też czytają ?

asprocolia

Moja koleżanka bibliotekarka w ostatni piątek zabrała się za promocję czytelnictwa w swojej szkole. Młodzież wykazała się sporą inwencją oraz zaangażowaniem. Czego się nie robi tydzień przed radą .......Na korytarzu ustawiono małe regaliki, na nich książki o najróżniejszej tematyce. Koleżanka, jako nauczycielka z powołania, przytaszczyła z domu kilka tomów, bo w bibliotece Lalka straszy. Do tego pożyczyła coś z fantastyki od znajomych. Trochę młodzież przyniosła. Było pięknie.....

Niestety na koniec pojawił się mały zgrzycik. Otóż akcja okazała się na tyle skuteczna, że kilka książek zostało wypożyczonych anonimowo.....Na domiar złego były to właśnie te książki, które koleżanka pożyczyła od znajomych. Wiadomo.....fantastyka.....

Zdołowana, postanowiła przepytać na tę okoliczność młodzież. W klasie sportowej jeden z młodzianków zauważył :

- Pani profesor.....to nikt z naszej szkoły.....no kto normalny by brał książki domu ???

Podsumowując: koleżanka włożyła w rozwój czytelnictwa około 140 złotych polskich, ale nie powinna żałować, cel szczytny proszę ja ciebie.....

Ko...ko.....korelacja myśli

asprocolia

Susza wywiera spustoszenie, truskawki się zaczęły, żar z nieba, a do wakacji daleko....

Pomijając te drobne niedogodności świat zadziwia feerią barw, śpiewem ptasim i wciąż rosnącą ilością idiotów. Oprócz tego szara rzeczywistość.

Udało mi się dziś wrócić nieco wcześniej i wybrałam się na targowisko miejskie z małą nadzieją. Panie ogrodniczki nadal jednak  tkwiły przy swoich stanowiskach i były równie oklapłe co ich rośliny. Ucieszona znalazłam moją ulubioną panią i zapytałam o pewne kwiatki o jakże poetyckiej nazwie ROZWAR. Niestety jeszcze nie miała, ale mieć będzie.

Kurtuazyjnie wymieniłyśmy się uprzejmościami, ponarzekałyśmy na pogodę i ku memu zaskoczeniu na pożegnanie pani rzuciła :

- Dziś to nawet kura się spociła...

Przyjęłam te słowa z pewnym zakłopotaniem, raczej jako żart nadto rubaszny i całkiem do owej pani niepasujący. Wiadomo, że kura w tym sensie może oznaczać jedynie waginę. Uśmiechnęłam się niepewnie i już miałam kierować się do wyjścia, kiedy usłyszałam .......gdakanie. O matko i córko !!! Tuż pod paletą z begoniami znajdowała się druciana klatka, a w niej najprawdziwsza kura, pokryta pierzem.....spoconym rzeczywiście...

Tego dnia wszystkie kury były spocone.......

 

Zmyłka anatomiczna

asprocolia

Ustalam z moją klasą szczegóły dotyczące wycieczki. W pewnym momencie zgłasza się Igorek i mówi coś jakby ..

- Proszę paniii, a czy na wycieczkę mogę wziąć wątrobę ?

Uszom nie dowierzam, bo po latach pracy w tym hałasie mogą działać słabiej, do tego Igorek ma wciąż kłopot z rrrrrrrrrrr, więc postanawiam dopytać:

- Co Ty chcesz zabrać Igorku ?

- Wątrobę - powtarza.

Jestem zdezorientowana, klasa robi wielkie oczy, a Wiktorek gładzi się po brzuchu i powtarza:

- Wątrobę....

Zaczynam się obawiać, że pacholę znane z zamiłowania do konsumpcji weźmie do autokaru coś na ciepło. Sytuację ratuję bystry Mikołajek

- Wieeem !!! Ty chcesz zabrać nerkę.....taką saszetkę na pas ...psze pani...

Niepewność

asprocolia

Ach, ci romantycy namącili w głowach, wymarli, a ja gorę !!!

Zeszłej jesieni spotkałam dawno niewidzianą krewną, Towarzyszyła jej najstarsza córka wraz z narzeczonym, jak twierdziła wspomniana krewna. Rozmowa była miła, narzeczony zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Miły, ciepły, z poczuciem humoru, patrzący na nią z miłością......czego chcieć więcej.

Jakiś czas po owym spotkaniu dowiedziałam się, że ów porzucił narzeczoną metodą esemesową, a na zaplanowany wspólnie bal sylwestrowy poszedł z inną. Przykre niebywale.

W weekend majowy do brata przyjechał dobry znajomy z córką i jej nowym partnerem, O córce mam jak najgorsze zdanie. Dopiero dwadzieścia pięć wiosen za nią, dwa rozwody i dwa związki z partnerami, których doprowadziła na skraj przepaści i porzuciła. Modliszka, do tego niewiarygodnie wulgarna. Jej nowa ofiara wydawała mi się jakby znajoma.. Zaczęłam intensywnie myśleć i ........No nieeee.to ten......tu przemilczę...

Ku memu zaskoczeniu ów okaz męskiej podłości pojawił się w moim pobliżu i zagadnął. Pamiętał, że się poznaliśmy i poprosił, abym w obecności jego aktualnej partnerki nie wspominała o tym, gdyż ona tego nie lubi, a on nie chce jej denerwować,

Doprawdy nie miałam najmniejszej ochoty na wspomnienia, ale ciekawość wzięła górę i zapytałam dlaczego zamienił ładną, atrakcyjną, miłą, zakochaną w nim dziewczynę na kobietę tego typu.

Zaskoczyłam go, ruszył do przodu, zatrzymał się, odwrócił głowę nonszalancko, posłał uśmiech niczym kowboj na prerii i oświadczył:

- Ona była taka dobra, miła, taka przewidywalna....to nudne, Gośka jest jak wulkan, nigdy nie czuję się pewnie, nie wiem co się zdarzy, kręci mnie to. 

Powiedział i poszedł, a ja zostałam i stałam  całkowicie znokautowana.

W pokoju marzycielskim

asprocolia

Koleżanka biologiczna wyraża dezaprobatę wobec haniebnego postępowania ucznia.

- Miałam ochotę chwycić go za uszy i wyrzucić przez okno.....

Jej monologowi przysłuchuje się ze stoickim spokojem pani historyczna i  jednym zdaniem zamyka dyskusję.

- Szkoda twojego wysiłku.......żeby to chociaż było drugie piętro, ale na parterze ? Bez sensu.....

 

-Słyszałaś - zagaduje koleżanka fizyczna- Kacper z mojej klasy miał strasznie wysokie ciśnienie, podobno 160 na 110...

- Ooooo - wydaję z siebie jęk przerażenia, który przerywa oburzenie pani świetliczanki.

- A ja przez niego sto razy miałam 300 na 200 i jakoś nikt mi nie współczuje......

Pora na wakacje ........

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci