Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Nim nadejdzie Dzień Kobiet

asprocolia

Ząb z przeszłością pobolewa, a pani stomatolog nie ustępuje. Choć to nieprawdopodobne, sama zaproponowałam ekstrakcję, ale Ulka nie poddaje się łatwo. Czas płynie, w szkole nerwowo, już w środę nasze kobiece święto, podobno już w starożytności obchodzone.

Trzeba przygotować grunt pod to świętowanie......Z tej okazji dwie historie wymowne jak pasek w stringach.

Historia pierwsza

Stoję na przystanku, czekam, obok mnie pani w wieku zdecydowanie średnim, choć jej strój przeczy temu faktowi. Pani ma wyraźną nadruchliwość. Po chwili przyłącza się do niej inna pani, kobiety zaczynają rozmowę:

- A co ty taka odpier......?

- A co mam jak szmata chodzić ? Jak będę chciała to w samych stringach pojadę, co swoje robię, niech się wszyscy ode mnie odpier.....

Panie zamilkły na chwilę, ta wystrojona jednak zagaiła łagodnie:

- Myślałam, że w tym tygodniu na nocki robisz ?

- Miałam robić, ale się zamieniłam...\

- Ja bym się w życiu nie zamieniła....

Panie znowu zamilkły. Po drugiej stronie ulicy spotkało się akurat dwóch panów, jeden z nich dumnie dzierżył karton z mopem obrotowym znanej firmy. Panowie wymienili uprzejmości, a potem ten bez mopa zagadnął zerkając na pakunek:

- Zmieniasz branżę?

- Nieee, żonie na urodziny kupiłem...

Pani wystrojona dotknęła lewą ręką czoła.

- O kur... jaki romantyk...

- Ty wiesz ile taki mop kosztuje ? - zaprotestowała jej towarzyszka - Mój stary by mi w życiu takiego nie kupił...

Historia druga

Moja koleżanka, prawowita małżonka, idealna matka, doskonała kucharka. a przede wszystkim uniwersalna pomoc domowa przeżyła kolejny raz załamanie nerwowe. Ludzie, którzy pracują po 20 godzin 7 dni w tygodniu, tak czasem mają.

Z poczucia bezradności, bezsilności potłukła siedem słoików typu twist, pobeczała się siedząc na schodach w piwnicy i poczuła, że musi coś zmienić. Po podaniu małżonkowi późnego obiadu zaproponowała chwilę rozmowy. Zgodził się niechętnie, bo miał trudny dzień, dopiero wrócił do domu......

Koleżanka usiadła obok niego i zaczęła bardzo szczerze opisywać mu swoje samopoczucie, brak wolnego czasu spowodowany nadmiarem obowiązków...

On słuchał z ogromnym skupieniem, a kiedy skończyła wykrzywił twarz w grymasie znamionującym empatię i zapytał:

- Choleraaaaa...... czy ty nie powinnaś brać jakichś witamin ?

.....bo życie to nie kakałko z pianką

asprocolia

Porzuciłam na moment to miejsce, bo realizm i dodupizm wypełniły całkowicie moją  czasoprzestrzeń. 

Najpierw zaczął boleć mnie ząb, to trwa już drugi tydzień i pewnie skończy się ekstrakcją, choć ukochana pani Ulka walczy..... Brak słońca powoduje u mnie przykurcze myślowe. Może powinnam pójść drogą łykaczy witaminy D3 ?

Parę dni temu, moje "ulubione" zajęcia świetlicowe, coś koło 15, znużony Kacperek proponuje zabawę w scrabble. Oprócz tego, ze cholernie boli ząb, głowa i ucho jestem za. Kacperek cieszy jak......dziecko. 

Zabawa trwała, ząb bolał i ....wyszło mi słowo DUPA. Kacperek był w radosnym szoku. Wrócił do domu szczęśliwy.

Nawet zaczęłam się martwić, ale w piątek z rana dyrekcja poinformowała, że niektórzy radni pragnęliby zamknąć moją szkołę. Także mam to ......

Szczęście dziecka jest najważniejsze.

 

Dialog bulionowy

asprocolia

Ona i on sobie rozmawiają.

On: Rosół sobie gotuję.

Ona: Zabiłeś kurę ? Ty morderco !!!!

On: Nieee, ja tylko kupiłem zwłoki..

Ona: Ufff, czyli tradycyjnie.....nekrofila..

On: Raczej nekrofagia, emocjonalnie  nie czuję się związany ....

Ona: Nie kochasz rosołu ?

On: Traktuję go jedynie  konsumpcyjnie .

Ona: Typowo męski punkt widzenia, wykorzystać, wyssać co najlepsze, a resztę wyrzucić ....

On: Taaaa......w samo sedno.

Co onemu kupić na walentynki ?

asprocolia

Coraz bliżej owo słodkie święto, które wiele osób irytuje, a dla reszty pozostaje przyjemnym przerywnikiem miedzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą.

Wczoraj w ramach relaksu przeglądałam propozycje walentynkowych upominków. Z lubością oglądałam cudeńka, które mogłabym podarować hipotetycznemu onemu, którego ja, a on mnie...

To było bardzo przyjemne zajęcie  i naprawdę zabawne. Czego to ludzie nie wymyślą ? A wszystko rzekomo przydatne, niewiarygodnie drogie i takie ......słodkie.

Jednak niektóre prezenty zaciekawiły mnie szczególnie. Te krawaty do kupienia na allegro są jednak z podtekstem, niby karmią męskie ego, ale przede wszystkim przypominają o miejscu w szeregu ;))krawaty

Kolejny prezent zaliczyłabym go gatunku mało prawdopodobnych. Naprawdę nie wyobrażam sobie faceta, który chciałby posiadać w swojej kolekcji takie puzdereczko na prezerwatywę, to okrutnie metroseksualne ;))

pudełko

A ostatni upominek to dla mnie ( singielki po przejściach ) bomba . Oj miałbym komu podarować taką figurkę.....miałabym. Nie chcę się przechwalać, ale gdybym była lepiej ustosunkowana finansowo zamówiłabym dwie, a gdybym do tego wygrała w zdrapki to nawet cztery ;)) 

Z najnowszej kolekcji A di alessi.......Pinokio.

pinokio

Bo czas wolny mija szybko...

asprocolia

Co za okrutny paradoks....W miniony piątek miałam 6 godzin, które nie chciały minąć. Nie pomogły warsztaty z panem specjalizującym się w muzyce etnicznej. Tak strasznie chciałam mieć ferie, a one nie chciały przyjść. Dłużyło mi się, irytowało mnie wszystko, aż wreszcie bomba poszła w górę....

A dziś obudziłam się o 9.47,  przetarłam oczy ze zdumienia i uświadomiłam sobie, że już środa.....Tak sobie ten czas mijał, mijał i już środa ? Zrobiło mi się smutno. Co zrobić, żeby czas wolny mijał wolniej ?

Nieee, no ja oczywiście mam większe problemy, ale tak mnie jakoś naszło z tym czasem....

czas

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci