Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

No nie wytrzymie.......

asprocolia

Jeszcze wtorek, środa, czwartek i do tego piątek, żeby dotrwać do kochanych świątek....

Chce mi się świętować w sensie leniuchować, biesiadować, rozmawiać, nic nie musieć.

Duch Bożego Narodzenia unosi się nad domami i nikt go nie widzi albowiem mgły okrutne. Miejscami pojawiają się karpie w promocji i przejawy zwykłej ludzkiej życzliwości. ot choćby w autobusie numer 3.

Tłok, jadą wszyscy, bo u nas komunikacja miejska jest darmowa, autobusy wiekowe czyli zgodnie z naszą polską tradycją. Do autobusu wsiada dama w kapeluszu, zajmuje miejsce stojące tuż obok pana o ciekawej fizjognomii. Pan ów natychmiast dostrzega damę wiszącą na rączce i pomiataną przez prawa fizyki na każdym zakręcie. Podejmuje męską decyzję, wydobywa się z siedzenia i proponuje damie zajęcie miejsca. W tak zwanym międzyczasie szuka miejsca zaczepienia, a to jest trudne, bo wszystkie są zajęte.

- Baaaardzo panu dziękuję - rzecze wzruszona dama.

Pan, który dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności ,znalazł punkt zaczepienia z dumą oświadcza:

- To dla mnie drobiazg, pomóc kobiecie to przyjemność ...

- Dziękuję, wiem pan....mnie tak ciężko stać, bo ja mam silną osteoporozę...- zwierza się dama.

- Wiem, to jest cholerstwo, moja teściowa miała, pół roku i do piachu....

Dama uśmiechna się lekko i odwraca głowę do szyby...Pan wysiadając krzyczy jej do  ucha:

- Wesołych świąt !!!

Mały asesor

asprocolia

Poranna msza dla ambitnych, bo zaczynająca się o ósmej. Przede mną siedzi małżeństwo z synkiem. W pewnym momencie tatuś rusza do konfesjonału, a malec zaczyna dopytywać dlaczego  tenże gdzieś sobie poszedł i o czym on tam rozmawia. Mamusia cierpliwie i metodycznie tłumaczy dziecku czym jest spowiedź, mówi o tym, że trzeba się przyznać jeśli zrobiło się coś złego i koniecznie należy błąd naprawić.

Malec wydaje się być usatysfakcjonowany wyjaśnieniami, ale w pewnym momencie zrywa się z ławki i biegnie w stronę tatusia, matka rusza za nim i w ostatniej chwili odciąga malca od konfesjonału. Nie kryje irytacji, wszyscy dookoła uśmiechają się dobrotliwie, a malec  siada napuszony i obwieszcza dość donośnym głosem:

- ....bo ja chciałem tatusiowi przypomnieć, żeby się przyznał, że mi zjadł żelki...

Lud boży łącznie ze spowiednikiem ugotowany.....pozytywnie.

Nawracajcie się.....nadchodzi nowy premier !!!

asprocolia

Ostatnio omijam polityczną bieżączkę szerokim łukiem bacząc na swoje zdrowie psychicznie i ogólne samopoczucie. A jednak mnie siekło.....Dowiaduję się, iż zmieniono nam premiera rządu, a ten nowy  od razu chce rechrystianizować Europę.

Cel szczytny, jednak nie wydaje mi się, żeby premier sporego państwa miał czas na głoszenie Ewangelii. Zresztą nawet gdyby miał.....nie uwierzyliby mu. Jezusowi zaufali, bo żył zgodnie z tym co głosił. 

Osobiście uważam, że człowiek, który w dość młodym wieku może poszczycić się trzema  mln na koncie i pięcioma w akcjach, nie nadaje się na głosiciela Ewangelii. To jakiś absurd !!! Wiadomo, że zarabiając, a przystępniej mówiąc, żyjąc z lichwy, robił to w majestacie prawa ludzkiego. Kapitalizm uzasadnia w sposób naukowy takie prawa, które z większości robią nędzarzy, ale my katolicy wiemy, że to jest złe.

Jezus nigdy nie zostałby bankierem, bo oznaczałoby to wyzysk innych ludzi. Jezus, jeżeli miałby dużo, oddałby tym, którzy mają za mało. Ba, jestem pewna, że wybiłby Panu Premierowi  pomysł rechrystianizacji  z głowy....

A póki co Pan Premier wygląda jak pan doktor Tym genialny :)

Dialog budujący

asprocolia

Zajrzałam do empiku, bo czas upominkowy. Ludzi tłum, jak nigdy. Pewne, znane mi z widzenia małżeństwo, stoi w kolejce i prowadzi ożywioną dyskusję...

0n: I widzisz.....jeden sklep i mamy prezenty dla wszystkich..

Ona: A prezent dla mnie ?

On: Przecież wzięłaś sobie powieść ?

Ona ( z szelmowskim uśmiechem ) : Ale to na jutro, w buta chyba ?

On ( z przekąsem): To sobie jeszcze coś wybierz i będę cię miał z głowy..

Ona ( z radością ) : To wezmę ten zestaw.....

On ( po jej powrocie do kolejki ze wspomnianym zestawem) : Do ruiny mnie doprowadzisz, ale dobra.....to ja sobie dołożę to......( tu pan sięgnął po zestaw promocyjny w postaci torcika wedlowskiego i dużej czekolady z orzechami)

Ona ( z przekąsem): przesadziłeś, to ja sobie wezmę  jeszcze płytę, też chcę mieć przyjemność....

On ( wyrywa jej płytę i sprawdza cenę) : Teraz to już bez wyrzutów sumienia idę po ten horror...

Uśmiecham się szczerze, a państwo wreszcie docierają do kasy, pada kwota należna za zakupy, oni patrzą na siebie z uśmiechem i przerażonym zaskoczeniem..

On ( jakby do siebie) : na karpia już nie starczy

Szczerość jak grom z jasnego nieba

asprocolia

Jutro mam w klasie andrzejki. Ustalamy listę wróżb. Bartuś o pięknych oczach zgłasza interpelację:

- Tylko nie ta z zawodami, w zeszłym roku mi wyszło, że zostanę kosmetyczką....porażka !!!

Faktycznie porażka, ale postanowiłam obrócić ją w coś dobrego. Tłumaczyłam, że panowie też zajmują się tymi sprawami  i odnoszą sukcesy zawodowe. Bartuś zmarszczył brwi, wysiłek intelektualny nadał jego twarzy wyraz nadto cierpiętniczy, po chwili jednak uśmiechnął się i stwierdził:

- Racja, jak bym się nauczył malować paznokcie i piłować, i to wszystko to pani by miała zawsze ładne, a nie tylko czasem.

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci