Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

Konkretnie i na temat

asprocolia

- Przepraszam panią.....czy mogłaby pani nam polecić jakąś restaurację, w której można niedrogo i dobrze zjeść ?

- Owszem, niedrogo można zjeść tam, a dobrze na końcu tamtej ulicy .......

Gapa

asprocolia

Każdemu zdarzają się czasem takie sytuacje, że chciałoby się zapaść pod ziemię, a tu pod nogami terakota.....

Kościół, święta, chrzest.......Nadeszła chwila, kiedy ojciec chrzestny podchodzi do paschału, żeby zapalić świecę. Nikt nie spodziewa się prawdziwej draki....Co prawda ksiądz wcześniej podziękował jakimś darczyńcom za nowy paschał z wosku pszczelego płomiennymi słowy, ale.....

Chrzestny podchodzi, unosi świecę do góry i wtedy okazuje się, ze brakuje mu co najmniej 20 centymetrów, by dosięgnąć do świętego płomienia. Wspina się na palcach, rumieni, zachodzi z drugiej strony...Po kościele rozchodzi się subtelny chichot.....

Na odsiecz rusza wikary, zapominając całkowicie o tym, że wzrost akurat ma podły. Stanąwszy obok chrzestnego nawet nie podjął próby.....ruszył kościelny, ale on też kurdupelek.....

Chichot coraz głośniejszy, sekundy płyną......chrzestny jak w transie, wspina się, podskakuje....

I wtedy rozlega się głośny śmiech malca z pierwszej ławki zakończony godną politowania uwagą :

- Ale gapa......

Dopiero wtedy do pomocy rusza taki dwumetrowy pan, zapala świecę, chrzestny wraca na miejsce purpurowy, malec dalej się śmieje, wszyscy się śmieją....

Alleluja i do przodu !!!

Wesołego Alleluja !!!

asprocolia

Śmierć okazała się bezbronna wobec Miłości i zwyciężyło Życie !

Wszystkim życzę radosnych, serdecznych świąt, niech wiosna odezwie się chociaż w sercu, a myśli popłyną w stronę słońca :) 

kurki

Rozżalony on

asprocolia

W pewnym supermarkecie, a konkretnie w dziale wina....wódki......inne takie. Oglądam wina, pan obok ogląda raczej wódki. Mijająca nas pani rzuca do pana: 

- Twoja Cię szuka na chemii.....

- Żeby ona mnie tak w łóżku szukała...

- Wiesz, każdy lubi mieć blisko do bankomatu....- zaśmiewa się pani i oddala.

Ja dalej wgapiam się w wina, a pan w wódki. Dzwoni telefon, niechybnie żona....

- No jak to, gdzie jestem ? Tam, gdzie prawdziwy mężczyzna być powinien.....Na jakim parkingu ????......Na alkoholach stoję....Nieee.....nigdzie się stąd nie ruszam......

Jutro będę starsza

asprocolia

.......ale dziś jestem młodsza i tego się trzymam. Po drugiej osiemnastce urodziny zaczęły zalatywać  nutą refleksji i melancholii. Co to będzie po trzeciej ? Nie wiem...... Będę się martwić za lat kilka. W każdym razie wina trzeba będzie kupić więcej ;))

Wszystko płynie, życie również......Z perspektywy lat przeżytych wiem, że prawdziwe szczęście bierze się z odpowiedniego podejścia do świata ożywionego i nieożywionego. Sama często bywam dziecinnie szczęśliwa, mam taką właściwość, że umiem się cieszyć z tego co mam i z tego, czego nie mam czasami też. Weźmy choćby mój kredyt mieszkaniowy w euro, którego właśnie już nie mam. Można mi wiele zarzucić, ale z pewnością nie to, że pałam zazdrością, pielęgnuję urazy. Za to też siebie lubię. 

Tak sobie żyję cichuteńko na tej mojej prowincji, truchtam do pracy, która coraz skuteczniej przybliża mnie do spotkania z Absolutem. Utrudzona jestem, ale ledwie ptaszek zakwili, malec się uśmiechnie już mi jest lżej. Gęba mi się uśmiecha w dni całkiem pochmurne.

Jak dobrze, że jestem właśnie taka....jak dobrze....Mogłabym być oczywiście szczuplejsza, ładniejsza, zrobić wreszcie to prawo jazdy, zobaczyć Tadż Mahal, napisać do pewnego posła, że jest idiotą.....Nikt nie jest doskonały, ale każdy jest w pewnym sensie cudem. 

I jeszcze jakaś melodia nastrojowa, bo Tydzień Wielki.

 

 

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci