Menu

dyskretny urok codzienności

opisywany przez heteroseksualne ciało pedagogiczne rodzaju żeńskiego oddające się wnikliwym studiom nad rodzajem męskim, choć rodzaj nijaki nie pozostaje bez znaczenia

A pieniędzy byś nie miał.....

asprocolia

byłbyś nikim ? No może nie aż tak. Jednak posiadanie pieniędzy w naszych czasach jest prawie tak niezbędne do życia jak woda. Człowiek bardzo krótko obywał się bez nich, a altruistą nie był chyba wcale. A to się wymieniał, a to grabił, a to uprawiał lichwę tudzież bywał jej ofiarą.

Pieniądze nie powinny być celem, a jedynie środkiem. Jednak samochód bez paliwa jest jedynie kupą żelastwa, zaś człowiek bez pieniędzy ofiarą losu. Trudno normalnie i godnie bez nich żyć.

Mój stosunek do kasy jest umiarkowanie entuzjastyczny. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, w czasach studenckim klepałam biedę i było to szalenie fajne, gdyż klepało się ją zbiorowo. Potem szybko popadłam w kredyt w walucie obcej. Jeżeli chodziło o kasę, przez lata myślałam jedynie o tym, żeby wystarczyło na ratę i inne opłaty, a potem to już różnie....Czasem jakiś głupi zakup, czasem inne szaleństwo.......Skądś spadło, gdzieś się rozeszło. Niestety, typowy objaw niedojrzałości ekonomicznej. Dzieci PRL-u podobno tak mają.

Mój ukochany aktor Woody Allen przekornie zauważył, że posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, za to Remarque doszedł do słusznego wniosku, że to co można kupić za pieniądze jest tanie. Oboje mają rację. A już największą miała pani Marilyn Monroe mówiąc, że nie pieniądze, a dopiero zakupy dają szczęście.

Skąd u mnie takie przemyślenia w pierwszy dzień ferii ? To refleksja po krótkiej rozmowie z pewnym młodzieńcem lat 23, który poinformował mnie, że jego aktualne oszczędności póki co pozwolą mu na zakup 10 m kwadratowych powierzchni mieszkaniowej.... w Warszawie lub średniej klasy samochód. Jest osobą o niezwykłej żyłce do pomnażania pieniędzy. Oprócz tego facet dużo pracuje, zbiera butelki, jeździ rowerem, pożycza na niewielki procent, obraca kasą lepiej niż ja kotletem na patelni...

I dziś zakończył rozmowę ze mną  taką oto sentencją: pieniądze są jak papier toaletowy, używa się ich tylko wtedy, kiedy to konieczne....

Cóż, patrzę w kalendarz z żalem, że pierwszego jest pojutrze.... nie dlatego, że tęsknię za lutym, a dlatego, że wtedy moje gołe niczym św. Teresa na chrzcie konto zostanie zasilone i wciąż nie rozumiem jak on to robi.....

kasa

 

 

 

Jak zrobić z kobiety frustratkę?

asprocolia

Kategoria: literatura faktu.

Ona i on znają się już długo.

Ona za pomocą bliżej nieokreślonej liczby esemesów namawia na spotkanie i rozmowę o ważnych sprawach.

On ( w końcu) :

To może w piątek przed południem.

Ona :

OK

On ( w piątek rano):

Mam pilny wyjazd do innego miasta, spotkajmy się po południu, co ?

Ona: OK

On (w ten sam piątek po południu) :

Nie dam rady przyjechać dzisiaj, spotkanie się przedłużyło. Zajrzę w poniedziałek wieczorem.

Ona (gryząc kabel od ładowarki):

OK

Ona ( w poniedziałek późnym wieczorem):

?

On ( niemal natychmiast ): 

Jutro wieczorem, dziś piję alkohol.

Ona ( jutro dość późnym wieczorem):

O której się widzimy ?

On( za jakiś czas ):

Może za godzinę, mam teraz spotkanie z klientem.

Ona ( szykując się do omdlenia w dowolnym miejscu ):

OK

Ostatecznie on przybywa, niestety ma bardzo mało czasu, umawia się na piątek, zostawia na jej  ustach czułego całusa i wychodzi. W piątek ona staje na głowie, by na czas dotrzeć do domu. Na przeszkodzie stoi jakieś dziwne szkolenie, które z przyczyn technicznych bardzo się przedłuża. Ona jest jednak oddana sprawie (jemu), nie może się spóźnić, postanawia opuścić salę konferencyjną cichaczem, przedziera się między krzesłami, na przeszkodzie staje wieszak z płaszczami. Jej budrysówka jest przytłoczona ogromem innych okryć wierzchnich, nerwowo je przewiesza, z trudem dociera do celu. Już jest blisko drzwi, nieoczekiwanie wieszak płaszczowy przeciążony jednostronnie przechyla się i upada na nią, a ona uderza twarzą w drzwi...

Taaaa....taki przerywnik przydał się wszystkim uczestnikom szkolenia, cała sala pokładała się ze śmiechu, ktoś tam wreszcie pomógł, ona wyszła. Ruszyła do domu, poczuła gorącą ciecz w nosie, to była krew, sięgnęła do torebki po chusteczkę, zobaczyła SMSa od niego.

On:

Wiem, że będziesz zła, ale nie przyjadę dzisiaj, jestem na szkoleniu w Olsztynie, wrócę bardzo późno, przepraszam.

Jakoś dotarła do domu, zatamowała krwotok, zapłakała, zwinęła się w kłębek i zasnęła, obudziła się wściekła, za pomocą bliżej nieokreślonej liczby esemesów opisała swój stan psychiczny. Tuż po 22.00 on odezwał się też esemesowo:

On :

Napisałem i przeprosiłem ciebie, co więcej mogę zrobić.

Draniu - pomyślała- ja Ci tego nie daruję !!!!

 

 

Gen interesowności

asprocolia

Zajęcia świetlicowe z pierwszakami. Jest miło, jakieś tam drobne bójki, wylane mleko i zajmująca rozmowa dziewczynek na temat baboli...w nosie to jedynie incydenty. Znudzona zajęłam się zmianą dekoracji i wtedy usłyszałam dialog....

- Tomek, a dlaczego ty się nie uśmiechasz do naszej pani ?

- Uśmiecham się - usłyszałam poirytowany głos Tomka.

- Wcale  się nie uśmiechasz, a pani to jest nasza druga mama i trzeba się do niej  uśmiechać - stwierdza stanowczo kolega Tomka.

Zaciekawiona odwracam głowę i zerkam na chłopców. Wtedy zdezorientowany Tomek uśmiecha się do mnie szeroko, ale jego oczy wcale się nie śmieją. Jego kolega zerka na mnie, potem na Tomka i mówi ściszonym głosem:

- Do tej pani nie musisz się uśmiechać, ona  nas nie uczy.

Humor szkolny

asprocolia

czy raczej gorzka prawda. Jutro się dowiem co uczeń miał na myśli...

A teraz cytat:

"Uważam, że małpa jako król sprawowała się bardzo słabo i nie powinna być królem, ale jako zwykły człowiek byłaby dobrym i bardzo zabawnym zwierzęciem "

małpka

Tchawica disco

asprocolia

Zapraszam do tańca. Sama nie tańczę, gdyż tchawica ma została zaatakowana przez wrogie siły. Cudny ten utworek, fryzury państwa śpiewającego przyjemne. Ubranka bardzo ładnie dobrane....I ten czuły ruch sceniczny, taka lady Gaga to się musi nawyginać, a tu......kameralnie.

Nasze serca leżą na stole, miotamy się.....śpiewają ci państwo.

Utwory z wątkiem kardiologicznym zawsze mnie  wzruszają...

© dyskretny urok codzienności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci